Konserwatywny liberalizm, leseferyzm, minarchizm, merytokracja.

Kryzys to dopiero będzie

//Kryzys to dopiero będzie

Kryzys to dopiero będzie

Prawdopodobnie jeszcze w tej dekadzie będziemy świadkami narodzin nowego systemu monetarnego. Jego zmiana następuje średnio co 30-40 lat. Ostatnia miała miejsce w 1971 roku, kiedy to prezydent Nixon zniósł parytet złota. Gdyby po upadku banku Lehman Brothers w 2008 r. pozwolono obecnemu systemowi odejść w niepamięć, zmieścilibyśmy się w cytowanej statystyce. Został on jednak reanimowany i teraz dogorywa sobie na naszych oczach…

Każda zmiana systemu monetarnego niesie ze sobą poważne konsekwencje, zarówno dla jednostek, jak i dla mas. Niestety zmiany mają to do siebie, że dla ludzi nieświadomych „następują”, a dla świadomych – „zachodzą”. Większość z nas żyje bowiem dniem dzisiejszym. W czasach, gdy wczorajszy wpis na Facebooku to zamierzchła przeszłość, a ludzie denerwują się, gdy po kilku minutach nie odpowiadasz na SMS-a, mało kto zadaje sobie trud, by pogrzebać nieco w historii. A to właśnie w niej najłatwiej znaleźć wytłumaczenie tego, co dzieje się we współczesnym świecie.

Zmiana obecnego systemu monetarnego to już nie kwestia „czy”, a „kiedy”. Będzie ona mieć bardzo istotny wpływ na twoje życie, czy ci się to podoba, czy nie oraz czy się tym interesujesz, czy nie. Żeby w pełni zrozumieć jej skalę i konsekwencje, musimy cofnąć się w przeszłość – i to dość głęboko, bo aż setki lat przed naszą erę…

Wszystko zaczęło się w latach 680-630 p.n.e. w Lidii, historycznej krainie w Azji Mniejszej. Wtedy to po raz pierwszy pieniądz (złoto) zyskał jedną z najważniejszych cech waluty, czyli zamienność (więcej o tym: Waluta a pieniądz). Mieszkańcy Lidii wpadli na genialny w swej prostocie pomysł, na który nie zdołali wpaść Egipcjanie. Z grudek złota, które miały różny rozmiar i wagę, co utrudniało handel, zaczęli bić monety o tej samej wadze i rozmiarach. Pomysł chwycił, a gospodarka Lidii rozkwitła.

Złote monety bardzo szybko dotarły do Aten. Dzięki nim Ateńczycy stali się pierwszym społeczeństwem z w pełni funkcjonalnym systemem podatkowym i wolnym rynkiem. Pociągnęło to za sobą bezprecedensowy dobrobyt, dynamiczny rozwój gospodarczy i kulturowy oraz ekspansję militarną. Gdyby nie ten prosty pomysł, być może nie uczylibyśmy się dziś w szkołach o Atenach jako kolebce filozofów i demokracji.

Dlaczego zatem tak piękny okres w historii ludzkości zakończył się upadkiem społeczeństwa, które stawiamy sobie za wzór i które stworzyło podwaliny naszego obecnego systemu? Stało się tak głównie przez chciwość i wojnę. W pewnym momencie Ateńczycy wdali się w konflikt ze Spartą. W trakcie tego konfliktu stracili dostęp do swoich kopalni złota, a musieli płacić żołnierzom walczącym daleko poza granicami kraju. Przez to liczba monet w obiegu w samych Atenach sukcesywnie się zmniejszała, co powodowało deflację. Aby zrekompensować niedobór monet w obiegu, około roku 434 p.n.e. Ateńczycy zaczęli dewaluować złote monety, dodając do nich miedź. Wystarczyło je przetopić i dodać powiedzmy 50% miedzi. Wtedy z 1000 monet robiło się 2000. Procent miedzi w złotych monetach bitych przez Ateńczyków oczywiście stopniowo się zwiększał…

Początkowo ludzie nie zauważali różnicy. Moneta to przecież moneta. Dziś też większość z nas nie zastanawia się, co jest np. w kurczakach z KFC – kurczak to kurczak. Ale z czasem Ateńczycy zorientowali się, że część monet ma niższą wartość. Zaczęli zatrzymywać te najcenniejsze dla siebie, a wydawać miedziaki. Zadziałało Prawo Greshama (gorszy pieniądz wypiera lepszy). W latach 431-404 p.n.e. monety ze 100% zawartością złota stopniowo wychodziły z obiegu. Nagle okazało się, że za jedną złotą monetę trzeba było dać kilkanaście miedziaków. Wtedy to złoto po raz pierwszy miało swoją cenę. Jak to się skończyło? Pierwszą w historii hiperinflacją, która sprawiła, że w 404 r.p.n.e. Ateny poddały się Sparcie…

W takich momentach najbardziej lubię pytania w stylu: „Ale co mnie to obchodzi?” :-). Ano powinno, bo dziś robimy dokładnie to samo, co Ateńczycy tysiące lat temu, tyle że w nieco innej formie. Prawo Greshama działa i jest bodaj bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej. Ludzie dziś chętnie płacą zdewaluowaną walutą, ale uciekają w dobra o realnej wartości. Czy zastanawiałeś się, dlaczego ceny aktywów, takich jak metale szlachetne, Bitcoin, nieruchomości, grunty, czy dzieła sztuki, biją kolejne rekordy? No właśnie.

Zdaję sobie sprawę, że tak odległa historia może nie do wszystkich przemawiać. Cofnijmy się więc nieco bliżej i do bardziej znanych nam realiów, czyli realiów tzw. świata zachodniego. W latach 1873-1918 Niemcy miały klasyczny standard złota (100%). Oznaczało to, że mogłeś pójść do każdego banku i w kasie wymienić swoją walutę na jej równowartość w złocie – coś jak z kwitkiem na koszulę w pralni. Ale w okresie międzywojennym ten parytet wynosił już tylko 40%. Dziś parytetu nie ma wcale…

Zanim jednak zniesiono parytet złota, wydarzyło się sporo ciekawych rzeczy. Na przykład zrodziła się potęga Stanów Zjednoczonych. W jaki sposób? Otóż zupełnie przypadkiem. Kraj ten miał farta, bo Europa uwikłała się w dwie wojny, w które USA włączały się dopiero w końcówkach. W Europie fabryki zmieniono w jedną wielką machinę wojenną, przez co nie było komu produkować artykułów powszechnego użytku. Tę lukę wypełnili Amerykanie. Zapłata? Oczywiście w złocie. Mówią, że wojna napędza gospodarkę. Tak, ale tylko tych krajów, które w niej nie uczestniczą.

Po drugiej wojnie USA miały 2/3 światowego złota monetarnego, pozostałe regiony łącznie 1/3, a Europa nic. Po ustanowieniu systemu z Bretton Woods Amerykanie zaczęli pożyczać Europie dolary na odbudowę. Dolar był postrzegany jako solidna waluta, bo przecież Stany miały mnóstwo złota, by ją poprzeć. Dzięki temu po wojnie handel międzynarodowy rozkwitł, a świat dynamicznie się rozwijał.

Ale USA zaczęły nadużywać przywileju, jaki dał im los, czyli posiadania waluty rezerwowej świata. Kolejne kosztowne wojny (Korea, Wietnam) i programy socjalne (The Great Society) sprawiły, że maszynki drukarskie pracowały na pełnych obrotach. W 1959 r. prezydent Charles de Gaulle stracił cierpliwość i publicznie zarzucił Amerykanom, że nie mają wystarczająco dużo złota, by pokryć swoją walutę. W efekcie Francja zażądała zwrotu swojego złota. Inne kraje się wystraszyły i zrobiły to samo. Dolary zaczęły wracać do USA, a złoto do Europy (parytet wynosił wtedy 35 USD/1 oz złota). W latach 1959-1971 około 50% złota przywędrowało z powrotem do Europy, bo świat zorientował się, że dolar to nie to samo co złoto. Ich ilość dwunastokrotnie przewyższała ilość złota, dlatego prezydent Nixon nie miał wyboru i w 1971 r. zniósł parytet. Od tego momentu złoto stało się towarem, państwa i ich obywatele zaczęły życie na kredycie, a waluty przestały mieć oparcie w jakimkolwiek dobru materialnym. I tu dochodzimy do czasów współczesnych…

Aktualnie dolar ma oparcie jedynie w…wojsku. Amerykanie wykorzystali przywilej posiadania waluty rezerwowej świata do ekspansji militarnej (podobnie jak Ateny). Było to możliwe, bo każdy chciał dolary. Dziś to się zmienia, a USA najeżdżają kolejne kraje, które nie chcą przyjmować bezwartościowej waluty za realne dobra. Wbrew temu, co mówią media i wszechwiedzący Internet, w Iraku czy Libii nigdy nie chodziło ani o wyzwolenie ludzi z rąk dyktatorów, ani o ropę. Chodziło o to, że Husajn i Kaddafi wypięli się na dolary – pierwszy wybrał euro, a drugi zaczął przebąkiwać coś o złotym dinarze. Obaj skończyli tak samo.

Ale sprawy zaczynają przybierać dla Amerykanów bardzo niekorzystny obrót. Kolejne kraje albo już odzyskały swoje złoto przechowywane przez Bank Rezerw Federalnych, albo domagają się jego zwrotu (m.in. Wenezuela, Szwajcaria, Niemcy, Holandia, Austria). Kraje BRICS zakładają wspólny bank, coś na wzór Banku Światowego zdominowanego przez USA. Chiny pozbywają się dolarów i kupują każdą uncję złota, która jest na sprzedaż, a całą swoją produkcję (w tej chwili Chiny to największy producent złota na świecie) zatrzymują w kraju. Plus wiele innych wydarzeń, mniejszych lub większych, które dla uważnych obserwatorów układają się w jedną całość…

W jaką? Niestety tego nie wiadomo. Jest kilka scenariuszy. Trudno powiedzieć, który się ziści. Wiadomo natomiast, że w momencie upadku dolara w pierwszej kolejności ucierpią kraje, w których obywatele znaczną część swoich dochodów wydają na jedzenie, energię czy transport (mocno podrożeją wszystkie towary notowane w dolarach). Dużo stracą też te kraje, które do końca będą utrzymywać sporą część swoich rezerw w dolarach. Samych Amerykanów upadek obecnego systemu dotknie dopiero na końcu, bo ponad połowa dolarów znajduje się poza granicami ich kraju. Gdy zaczną wracać, bo nikt ich nie będzie chcieć, będą biednieć w oczach.

A oto możliwe scenariusze:

  1. Koszyk walut rezerwowych – czyli wersja podobna do obecnej, tyle że walut ma być kilka, a nie jedna; tak jak teraz będą mieć wartość jedynie względem siebie nawzajem, bez oparcia w żadnym dobru materialnym.
  2. SDR (ang. Special Drawing Rights) – waluta Międzynarodowego Funduszu Walutowego; waluty krajowe byłyby wymienialne na SDR i przeliczane według różnych kryteriów (udział w handlu międzynarodowym, stan zadłużenia itd.); w tym wariancie również nie ma oparcia w żadnym dobru materialnym.
  3. Standard złota – niekoniecznie 100%; oczywiście cena musiałaby odpowiednio wzrosnąć, żeby ograniczona ilość złota w obiegu nie stanowiła bariery dla handlu międzynarodowego oraz odzwierciedlała dodruk waluty co najmniej od 1971 r.
  4. Waluty cyfrowe – szerzej o tym: Viva la Revolution!
  5. Chaos – czyli każdy kraj idzie w swoją stronę; oficjele obrzucają się winą za zaistniałą sytuację, nie siadają przy stole i nie podejmują wspólnej decyzji; w najlepszym wypadku kończy się to brakiem zaufania, politycznym napięciem i barierami w handlu międzynarodowym, w najgorszym – wojną, paniką i społecznym rozkładem.

Mam swoje typy, ale to czysta bukmacherka, więc nie pokuszę się o prognozę, który z tych wariantów się ziści. Pewne są natomiast dewaluacje. Ta sielanka i tak trwa już za długo. Kraje, które od 1971 roku nadmiernie się zadłużyły, będą zmuszone zdewaluować swoje waluty. Czy powinno cię to obchodzić? Dowiesz się przy kasie.

Źródło: http://hiddensecretsofmoney.com/.

Źródła zdjęć:

1. www.theaustralian.com.au.

Polub bloga na Facebooku:
www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu.

By | 2018-05-27T08:47:32+00:00 10 grudnia 2013|41 komentarzy

About the Author:

Kamil Cywka
Tłumacz, lektor, publicysta-amator, pisarz. Autor powieści pt. „Bękart”. Konserwatysta, leseferysta, wolnorynkowiec. Interesują mnie głównie dziedziny takie jak historia, filozofia, polityka, ekonomia, ideologie, doktryny oraz sprawy społeczne. Na The Spinning Top Blog staram się poruszać tematy pomijane w mediach głównego nurtu oraz promować wolność, samodzielne myślenie i świadome życie we wszystkich jego aspektach.

41 komentarzy

  1. cajgan 11/12/2013 w 4:43 am - Odpowiedz

    Bardzo dobry wpis. Dla ciekawych polecam ksiazke „Wojny walutowe” James’a Rickards’a, jako poglebienie tematu. Fun times nadchodza…

    • Kamil Cywka 11/12/2013 w 7:13 am - Odpowiedz

      Dzięki;-). Jest już też nowa książka James’a pt. „The Death of Money”, na razie zdaje się, że tylko w oryginale.

    • Glupia 12/12/2013 w 1:43 pm - Odpowiedz

      Wkurwia mnie u polactwa filozofia ostrzegania przef nadjezdzajacym pociagiem ktory wszyscy widza, ale nigdy nie ma JAK GO UNIKNAC!!!
      To jest taki sam artukol jak: UWAG! pamietaj, ze umrzesz.

      • Kamil Cywka 12/12/2013 w 2:28 pm - Odpowiedz

        Nie chciałem odbierać Ci możliwości zaproponowania rozwiązania obecnej sytuacji ;-). Na przyszłość polecam powściągliwość, jeśli chodzi o wulgaryzmy (patrz sekcja FAQ), a wartość merytoryczną Twojego komentarza pozostawiam już pod ocenę czytelników.

        • Glupia 12/12/2013 w 3:55 pm - Odpowiedz

          „Madry komentarz” bez zadnego rozwiazania.
          Polactwo jest jak stado lemingow, wszyscy wiedza, ze wala ku przepasci ale nic zty nie robia.
          Ostrzegaja sie nawzajem.
          Ja zmieniam kierunek w tym stadzie na przeciwny.
          Powodzenia i milego spadku swobodnego.
          …., ahhh i jeszcze jedno
          Uwazajcie bo niedlugo spadniecie w przepasc!!!

          • Kamil Cywka 14/12/2013 w 4:36 pm - Odpowiedz

            Po namyśle zatwierdzam Twój komentarz, który podobnie jak powyżej zostawiam pod ocenę czytelników;-).

        • Demaskator 12/12/2013 w 5:00 pm - Odpowiedz

          O widze, ze usunoles moj nowy komentarz.
          Tak myslalem, ze to zrobisz. Cfany jestes, ze probujesz zbic kapital do twojego bloga na wykop.pl gardlujac rzeczy oczywiste,… ale NIE MASZ POJECIA jak pokazac innym ludziom jak sie maja do tego kryzysu przygotowac.
          Tyle w temacie.

          • Kamil Cywka 12/12/2013 w 5:17 pm - Odpowiedz

            Twój komentarz nie został usunięty. On nie przeszedł moderacji. Jeszcze raz odsyłam Cię do sekcji „FAQ” – pytanie nr 8. Że też poświęcam Ci swój cenny czas. Sam się sobie dziwię, bo na ogół nie ulegam takim prymitywnym szantażom emocjonalnym. Możesz czuć się doceniony. Potraktuj ten komentarz jako ostatnie ostrzeżenie z mojej strony. Jeśli chcesz się włączyć w merytoryczną rozmowę, to jesteś tu mile widziany. W przeciwnym razie nie będę zaśmiecać czytelnikom głów Twoimi wynurzeniami ani na nie odpowiadać.

  2. dadamovsky 11/12/2013 w 1:32 pm - Odpowiedz

    W takim razie… co można poradzić? Inwestować w złoto? Ale przecież liczyć się będzie tylko fizyczne, papierowe będzie tyle warte co i waluta. Biżuteria? Cóż, narzuty pośredników, jubilera, VAT itd trochę krzyżują plany bo sporo przepłacimy. A na sztabkę trzeba by „trochę” pozbierać. Upłynnienie złota za/na jedzenie też jest trochę nierealne w warunkach kryzysowych. No i trochę trzeba by tego kupić, żeby miało to sens. Ziemia znowu kosztuje sporo, na to odkładać trzeba dłużej. Niby wyżywi, ale laik nie zostanie rolnikiem z dnia na dzień bo kryzys. Bitcoin? Mało się znam na inwestowaniu, ale jeżeli coś skacze jak szalone to wg mojej wiedzy jest srodkiem spekulacji nei inwestycji.

    Tu moje pytanie – jakie są realne mozliwości zabiezpieczenia na się przed takim upadkiem waluty dla zwykłego człowieka ze zwykłymi polskimi dochodami?

    • Kamil Cywka 12/12/2013 w 4:48 pm - Odpowiedz

      Witaj ;-). Cieszę się, że zainteresował Cię wpis i że zabrałeś głos w dyskusji. Osoby komentujące są tu bardzo mile widziane. Niestety muszę Cię zmartwić: na The Spinning Top Blog nie udzielam porad inwestycyjnych. Misją tego bloga jest promowanie świadomego życia we wszystkich jego aspektach oraz szeroko pojętej wolności. Wychodzę z założenia, że ludziom nie należy podsuwać gotowych rozwiązań, ponieważ (a) nikt nie powinien mieć na nie monopolu; oraz (b) to intelektualnie rozleniwiające. Poza tym nie ma rozwiązania szytego na miarę. Coś co jest dobre dla mnie, nie musi być dobre dla Ciebie. Ludzie nie są ciemną masą. Jest w nas ogromny potencjał, ale jesteśmy manipulowani i ogłupiani przez media i elity. Moim zadaniem jest uwrażliwianie na pewne kwestie i dzielenie się wiedzą. Jeśli miałbym Ci coś poradzić, to powiedziałbym: inwestuj w wiedzę. Mając ją, będziesz mógł podejmować w pełni świadome decyzje, nie tylko inwestycyjne. Wtedy nawet w przypadku porażki będziesz przynajmniej mieć świadomość, że zrobiłeś coś z głębokiego przekonania. Jeśli chodzi o pozostałe kwestie, to zasadniczo zgadzam się z tym, co napisałeś. Może oprócz jednej rzeczy, tzn. że jak coś skacze jak szalone, to jest przedmiotem spekulacji. Nie zawsze tak jest. Rynki reagują na różne wydarzenia geopolityczne i społeczne. Ruchy cenowe mogą równie dobrze świadczyć o tym, że rynek szuka „wartości godziwej”. Pozdrawiam serdecznie!

  3. Anonim 11/12/2013 w 11:13 pm - Odpowiedz

    Świetny wpis

  4. Michał 12/12/2013 w 9:44 am - Odpowiedz

    Świetny wpis! Świetne przedstawienie tematu i nakreślenie problemów, jakie nas czekają w nadchodzących latach.

    Z kwestii technicznych trochę razi mnie, że polskie znaki są inną czcionką. Z pewnością problem leży w tym, że czcionka nie obsługuje polskich znaków i stąd [ąśćżół] wyświetlają się inną.

    • Michał 12/12/2013 w 9:46 am - Odpowiedz

      Z tego co widzę, problem był tylko poprzez ramkę wykopu, przy wejściu bezpośrednim wszystko jest OK. 🙂

  5. Horace 12/12/2013 w 10:15 am - Odpowiedz

    Hi, i think that i saw you visited my site thus i came to “return the favor”.I am trying to find things to improve my web site!I suppose its ok to use a few of your ideas!!

    • Kamil Cywka 12/12/2013 w 10:40 am - Odpowiedz

      Of course you can. WordPress is an open community and I would like it to stay that way :-). Wish you luck and readership with your blog! All the best.

  6. Dawid 12/12/2013 w 12:03 pm - Odpowiedz

    W takim razie trzeba inwestować tylko w ziemię .

  7. roksa 12/12/2013 w 2:46 pm - Odpowiedz

    Zobaczymy w praniu jak to wszystko wyjdzie, oby przyszlosc byla dla nas laskawa
    ;0

  8. Naciągana teza, że system monetarny zmienia się do 30-40 lat. Brak dowodów na to.
    „wojna napędza gospodarkę. Tak, ale tylko tych krajów, które w niej nie uczestniczą.” – nieprawda. Wydatki militarne mogą napędzać gospodarkę, nawet jeśli dany kraj jest zaangażowany w wojnę.
    Prawo Greshama – zostało wcześniej odkryte przez Kopernika. Więc w Polsce lepiej pisać: prawo Kopernika-Greshama.
    „zakładają wspólny bank, coś na wzór Banku Światowego” – Bank Światowy jest tylko z nazwy bankiem. De facto jest raczej instytucją pomocową, po części charytatywną.
    SDR odpada – to nie waluta. MFW się zresztą na to nie zgadza. Koszyk – nie wiadomo, kto miałby go stworzyć i co miałoby w nim być. Standard złota – przecież zrezygnowano z niego. Drugi raz się nie wejdzie do tej samej rzeki.

    • Kamil Cywka 13/12/2013 w 2:40 pm - Odpowiedz

      Witaj Krzysztofie ;-). Co do tezy o średniej długości życia zarówno systemu monetarnego, jak i walut fiducjarnych, to dowody na to są. Wielu historyków monetarnych prowadziło na ten temat badania. Odsyłam do wpisu „Waluta a pieniądz” – tam znajdziesz wszystkie informacje wraz z linkami do odpowiednich źródeł.
      Jeśli chodzi o napędzanie gospodarki wydatkami militarnymi, to poniekąd masz rację, przy czym pozytywny efekt dla gospodarki jest krótkotrwały, bo niemal zawsze kraj uwikłany w wojnę, a zwłaszcza ten zaatakowany, kończy z ogromnymi długami oraz wykolejoną gospodarką.
      O tym, że to Kopernik sformułował Prawo Greshama dowiedziałem się już po publikacji wpisu. Fajnie, że są ludzie, którzy zwrócili mi na to uwagę.
      Co do Banku Światowego i MFW – to są to instytucje pomocowe i charytatywne tylko z założenia;-). Każdy, kto choć trochę interesuje się ich poczynaniami, wie do czego potrafią doprowadzić.
      Co do scenariuszy, widzę, że Ty pokusiłeś się o przedstawienie swoich typów;-). Ja na razie się nie wypowiadam, poobserwuję jeszcze trochę, choć oczywiście swoje typy mam. A jeśli chodzi o standard złota, to on cały czas istnieje, mimo że z nim oficjalnie zerwano;-).

  9. gangster 13/12/2013 w 2:42 pm - Odpowiedz

    jak dla mnie to oczywiste co należy zrobić- trzeba kraść i to dużo 🙂

  10. Wojtek 13/12/2013 w 9:28 pm - Odpowiedz

    o DOBRU materialnym, nie o dobrze!!!

    • Kamil Cywka 14/12/2013 w 2:50 pm - Odpowiedz

      Spokojnie, nie krzycz. Masz rację, dziękuję za zwrócenie uwagi. Już poprawiłem. Pozdrawiam.

  11. bez ego 20/12/2013 w 3:13 pm - Odpowiedz

    Jeśli chodzi o Prawo Greshama to obawiam się, że dotyczy też kurczaków:) zwłaszcza tych w kfc. coraz mniej kurczaka w kurczaku przecież. i gorszy kurczak wypiera lepszego:)

    Fajnie piszesz. Podoba mi się:) pozdrawiam!

    • Kamil Cywka 20/12/2013 w 3:26 pm - Odpowiedz

      Hehe, ciekawe porównanie. Pewnie w równym stopniu dotyczy to wędliny, chleba i innych artykułów spożywczych. Przecież inflacja to nie tylko wzrost cen (a konkretniej spadek wartości waluty), ale też spadek jakości i gramatury produktów, żeby ten wzrost cen spowolnić – i to jest właśnie najgorsze. Na szczęście do domu jadę na gotowe – przywitają mnie różne pyszności domowej roboty;-). Ja również Cię pozdrawiam!;-)

  12. Michal 22/12/2013 w 9:54 pm - Odpowiedz

    Witam. Ale jak w świetle tej sugerowanej tutaj „atrakcyjności” złota lub innych metali szlachetnych wytłumaczyć ciągłe spadki złota na giełdach ? I to jakie spadki !!! Półtora roku temu 1700 dol/uncję, a dziś poniżej 1200 ! Wydaje mi się że brak na razie głębszego popytu na złoto. Więc gdzie ten nadciągający kryzys ? Złoto tanieje, waluty i papiery wart. trzymają się mocno. Żadnych oznak kryzysu w tej chwili nie widać. Oczywiście wiemy że długi wewnętrzne w wielu krajach narastają, że jest pewna inflacja, że są kraje zadłużone po uszy … Ale żeby ktoś się rzucił do zakupów złota wcale nie widać. Więc skąd te spadki cen metali ???

    • Kamil Cywka 24/12/2013 w 12:16 pm - Odpowiedz

      Witaj;-). W jednym komentarzu poruszyłeś kilka różnych kwestii. Spróbuję się do nich odnieść najlepiej, jak potrafię. Na The Spinning Top Blog nie udzielam porad inwestycyjnych, nie promuję żadnych aktywów, ani nie nakłaniam do ich zakupu bądź sprzedaży.

      Ad 1. Rynek złota to bardzo szeroki temat. Nie wiem, czy znajdzie się miejsce na jego omówienie na tym blogu, bo niekoniecznie wpisuje się on w misję The Spinning Top Blog, czyli promowanie świadomego życia we wszystkich jego aspektach. Mogę Ci tylko powiedzieć, że obserwuję ten rynek już od kilku lat i że jesteś w błędzie. Popyt na złoto, zaznaczmy że fizyczne, jest rekordowy i rośnie tym bardziej, im bardziej spada cena kruszcu. Świadomość tego faktu jest niska dlatego, że środek ciężkości na rynku zdecydowanie przechylił się na Azję i to tam dokonywana jest większość transakcji. Jak zapewne wiesz, w krajach azjatyckich złoto jest silnie zakorzenione w kulturze. Na zachodzie złoto jest przemilczane, bo jego wzrosty podają w wątpliwość politykę monetarną banków centralnych. Lepiej więc by jego cena utrzymywała się na niskim poziomie. To tak ogólnie, bo na poziomie szczegółowym w jednym komentarzu nie da się tego omówić.

      Ad 2. Oznaki kryzysu widać, ale informacji o nim nie znajdziesz w mediach głównego nurtu. Kilka takich oznak możesz znaleźć w tekście „Zmierzch imperium”. Nie jestem czarnowidzem. Opieram się wyłącznie na danych oraz własnych obserwacjach, a zdaje się, że widzimy zupełnie co innego, patrząc na to samo. Inflacja nie jest wysoka rok do roku, ale w dłuższej perspektywie siła nabywcza Polaków i nie tylko bardzo się obniża. Zresztą wydaje mi się, że w tym nadchodzącym kryzysie najpierw będzie potężna spirala deflacyjna, dopiero później być może inflacja – w zależności od tego, jak zareagują banki centralne. Michale, jeśli będziesz patrzeć na zjawiska ekonomiczne wyłącznie przez pryzmat ceny, to zawsze będziesz zadawać to samo pytanie: „jak to możliwe?”. Pozdrawiam serdecznie!

  13. […] Zobacz też: Kryzys to dopiero będzie. […]

  14. 07/03/2014 w 9:40 am - Odpowiedz

    […] . . . . […]

  15. […] trwającego kryzysu oraz możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji pisałem już we wpisie pt. Kryzys to dopiero będzie. Dla niezorientowanych w temacie krótkie streszczenie: otóż Wujek Sam jest bardzo zadłużony […]

  16. […] trwającego kryzysu oraz możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji pisałem już we wpisie pt. Kryzys to dopiero będzie. Dla niezorientowanych w temacie krótkie streszczenie: otóż Wujek Sam jest bardzo zadłużony […]

  17. […] trwającego kryzysu oraz możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji pisałem już we wpisie pt. Kryzys to dopiero będzie. Dla niezorientowanych w temacie krótkie streszczenie: otóż Wujek Sam jest bardzo […]

  18. […] trwającego kryzysu oraz możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji pisałem już we wpisie pt. Kryzys to dopiero będzie. Dla niezorientowanych w temacie krótkie streszczenie: otóż Wujek Sam jest bardzo zadłużony […]

  19. […] Zobacz też: Kryzys to dopiero będzie. […]

  20. Czesław 27/06/2014 w 12:58 pm - Odpowiedz

    Zawsze szalenie podobają mi się te akademickie dyskusje, uwielbiam to…. Gratuluję Piotrze tekstu, podoba mi się ten sposób przedstawienia tematu… Czekam na jeszcze… Pozdrawiam

  21. Marcin 24/08/2014 w 9:33 am - Odpowiedz

    Przykro mi Panie Kamilu, ale tego nie da się czytać. I nie chodzi o styl a o technikę. Niech Pan zrobi coś z tym przyciskiem facebooka, bo wchodzi na tekst i przeszkadza.
    Pozdrawiam

    • Kamil Cywka
      Kamil Cywka 24/08/2014 w 10:00 am - Odpowiedz

      Witam Panie Marcinie,

      zakładka facebooka jest z boku, w żaden sposób nie wchodzi na tekst; wychyla się tylko po najechaniu na nią. U Pana jest inaczej?

      • Bartek 23/07/2016 w 1:09 pm - Odpowiedz

        W wersji mobilnej niestety trochę tekst zalania

  22. Ania 23/07/2016 w 6:39 pm - Odpowiedz

    Panie Kamilu prosze sie nie przejmowac durnymi ludzmi i robic swoje. Ja tam Pana podziwiam .

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.