Konserwatywny liberalizm, leseferyzm, minarchizm, merytokracja.

Z cyklu promujmy dobre przykłady, odc. 6 – Dobry

//Z cyklu promujmy dobre przykłady, odc. 6 – Dobry

Z cyklu promujmy dobre przykłady, odc. 6 – Dobry

W styczniu tego roku oficjalnie ruszyła pierwsza polska waluta lokalna – Dobry. Idea walut lokalnych nie jest nowa. Na świecie jest ich ponad 5000. Mają różne nazwy i zasięg. Na przykład w niemal każdej prowincji i stanie w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych w obiegu jest od kilku do kilkunastu walut lokalnych. Warto tu wymienić choćby Calgary Dollars, BerkShares, Ithaca Hours czy Bay Bucks. W bliższej nam geograficznie Wielkiej Brytanii funkcjonują Bristol Pounds, swoje zalegalizowane waluty lokalne mają też Szwajcarzy, Niemcy, Belgowie i Holendrzy.

Waluta lokalna – co to takiego?

Waluta lokalna to nie tylko lokalny środek transakcyjny. To przede wszystkim rodzaj umowy społecznej. Zawierają ją najczęściej przedsiębiorcy, którzy wspólnie deklarują chęć akceptowania płatności za swoje produkty i usługi również w walucie innej niż państwowa. Warto tu nadmienić, że waluta lokalna nie ma za zadanie zastąpić waluty państwowej, a jedynie stanowić dla niej atrakcyjną alternatywę. Ta „umowa społeczna” to innymi słowy system, do którego sukcesywnie dołączają kolejni przedsiębiorcy, przez co system ten rozrasta się, obejmując całe miasto, hrabstwo, stan czy województwo. Jako że każdy przedsiębiorca jest równocześnie konsumentem, waluta lokalna zaczyna krążyć pomiędzy przedsiębiorcami uczestniczącymi w systemie, generując obrót. A czego potrzebuje każdy przedsiębiorca? Oczywiście obrotu, czyli zbytu dla swoich produktów i usług.

Cechy walut lokalnych

Zasadniczo każda waluta lokalna ma trzy podstawowe cechy:

  • Bezodsetkowość. Waluty lokalne są bezodsetkowe. Pożyczasz 100 tysięcy, oddajesz 100 tysięcy. Nie generują żadnego długu ani zobowiązań. Jedyne koszty, jakie się z nimi wiążą, to koszty administracyjne (prowizje) związane z utrzymaniem systemu transakcyjnego.
  • Zamknięty obieg. Waluty lokalne są niewymienialne. Nie są notowane na rynku Forex. Można je wymieniać jedynie na produkty i usługi, nie zaś na inne waluty. Poza tym waluty lokalnej nie wyślesz swojej ciotce w Londynie, bo ona nie będzie mogła jej tam wydać. Dzięki temu waluta nie wypływa poza system i zawsze jest jej wystarczająco dużo, by obsłużyć wszystkie transakcje.
  • Wymuszony obrót. Jako że waluty lokalne są bezodsetkowe i niewymienialne, nikt nie ma interesu w tym, by je trzymać. Po co trzymać coś, co nie przynosi żadnego zysku? Nie lepiej wymienić to na jakieś realne dobro u innego uczestnika systemu?

Na co komu waluta lokalna?

Obieg pieniądza w gospodarce przypomina krwiobieg w ciele ludzkim. Gdy krew krąży wolniej, organizm choruje, a gdy krew przestaje krążyć – umiera. Podobnie w gospodarce: gdy pieniądz krąży wolniej, powstają zatory płatnicze, a gdy nie krąży wcale – firmy nie mają obrotu i umierają.

W zglobalizowanej gospodarce pieniądz wprawdzie krąży, ale jako że jest odsetkowy i można zarabiać na nim samym, a niekoniecznie na jego wymianie na produkty i usługi, to krąży wolno i zdecydowanie nie lokalnie. Strona projektu Bristol Pounds podaje, że z każdego funta wydanego w Tesco na produkt wytworzony lokalnie jedynie 10-12 pensów zostaje w społeczności, która go wytworzyła. Reszta jest transferowana za granicę, co powoduje odpływ kapitału i osłabia wspomniane krążenie.

Waluty lokalne mają działanie dokładnie odwrotne. Cała „krew” zostaje w lokalnej społeczności i krąży w niej – i tylko w niej. Weźmy taką Polskę. Wiele branż w naszym kraju jest zdominowanych przez ponadnarodowe koncerny. Działają one jak swoista pompa ssąco-tłocząca, która dosłownie wysysa pieniądze z gospodarki. Dobry – pierwsza polska waluta lokalna – wypełnia powstałą w ten sposób próżnię. Tam, gdzie brakuje pieniądza państwowego, jest pieniądz lokalny. Przedsiębiorcy mogą wydawać Dobre u innych przedsiębiorców, zaspokajając w ten sposób swoje potrzeby, a jednocześnie generując obrót u kontrahenta. Napędza to koniunkturę w poszczególnych branżach, a co za tym idzie – pobudza gospodarkę.

Dobry i inne waluty lokalne stanowią atrakcyjną alternatywę dla walut państwowych, zwłaszcza w kontekście trwającego kryzysu finansowego, który z dużym prawdopodobieństwem będzie się pogłębiać. W razie hiperinflacji lub upadku danej waluty państwowej, waluta lokalna przetrwa, gdyż 1) jest zasadniczo oparta na barterze; 2) ma pełne pokrycie w towarach i usługach; 3) sama nie jest towarem i jako tako nie podlega spekulacji. W najgorszym razie będzie ją więc można wymienić na realne dobra w zamkniętym, lokalnym obiegu gospodarczym.

Podsumowując, nasz polski Dobry to dobra, uczciwa waluta, funkcjonująca w systemie zamkniętym, który jest zarządzany przez jego uczestników i dla jego uczestników. Pomaga nawiązywać i rozwijać relacje pomiędzy lokalnymi przedsiębiorstwami, a jak wiadomo prężnie działające lokalne przedsiębiorstwa to praca dla lokalnych społeczności. Nie wspominam już nawet o ciosie dla monetarnych karteli, z czego skrycie cieszę się najbardziej…

Oficjalna strona projektu Dobry: www.dobry.org.pl.

Źródło zdjęć: www.facebook.com/PolskaWalutaLokalna.

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Z cyklu promujmy dobre przykłady, odc. 5 – Streetbank.

By | 2018-05-27T08:47:24+00:00 20 kwietnia 2014|11 komentarzy

About the Author:

Kamil Cywka
Tłumacz, lektor, publicysta-amator, pisarz. Autor powieści pt. „Bękart”. Konserwatysta, leseferysta, wolnorynkowiec. Interesują mnie głównie dziedziny takie jak historia, filozofia, polityka, ekonomia, ideologie, doktryny oraz sprawy społeczne. Na The Spinning Top Blog staram się poruszać tematy pomijane w mediach głównego nurtu oraz promować wolność, samodzielne myślenie i świadome życie we wszystkich jego aspektach.

11 komentarzy

  1. red_martini 20/04/2014 w 2:31 pm - Odpowiedz

    Ciekawa inicjatywa, lecz mam jedno pytanie- dlaczego jest legalna? Zapytałbym nawet, po co jest legalna? Wspomniane wyżej kartele, mają całkowitą władze na tworzeniem prawa i egzekwowaniem go, są to do tego najlepsi ekonomiści posiadający wiedzę, o której nie przeczytasz w żadnej książce o ekonomii. Wiedzą o tym zjawisku, zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że przewidzieli powstanie walut lokalnych zanim się pojawiły, więc umyślnie pozbawiają siebie władzy?

    • Kamil Cywka 20/04/2014 w 2:37 pm - Odpowiedz

      Zdaje się, że Dobry nie ma statusu środka płatniczego. W świetle prawa jedynym legalnym środkiem płatniczym w Polsce jest Złoty. Z tego co się orientuję, choć jeszcze bardzo głęboko w temacie nie siedzę, pomysłodawcy Dobrego nie wykluczają wystąpienia do Ministerstwa Finansów o zalegalizowanie Dobrego. Zdaje się, że inaczej jest w Niemczech, Szwajcarii, Holandii i Belgii, gdzie waluty lokalne są legalne.

      Być może kartele finansowe, ze względu na wciąż stosunkowo małą skalę tego zjawiska, po prostu się przyglądają, ale nie wykonują jakichś ruchów. Nie widzę na razie nagonki na waluty lokalne, w przeciwieństwie do np. kryptowalut, których cena eksplodowała i trzeba było to zdławić.

  2. Genialne!

  3. miriam 21/04/2014 w 6:57 am - Odpowiedz

    A jak wygląda kontrola podaży? Kto to robi? I na jakich zasadach? Wiesz może coś o tym? Bo dla mnie to kluczowe kryterium oceny jakiejkolwiek waluty.

    • Kamil Cywka 21/04/2014 w 9:42 am - Odpowiedz

      Hej,

      pytanie jest jak najbardziej zasadne – i bardzo ważne. Nie wiem, ale się dowiem :-). Jestem w kontakcie z tymi ludźmi, zapytam u źródła 😉

  4. pantoś 27/04/2014 w 11:18 am - Odpowiedz

    Mierzi mnie odwoływanie się do wartości stricte nie ekonomicznych: „Dobry to dobra, uczciwa waluta, ” czy na stronie Dobrego zakładki typu „Dobrzy ludzie”. Czy waluta kierowana się tylko do kręgu „naiwnych”? Jeżeli wymaga dobroci do działania to może projekt wyłoży się przy pierwszym Piekielnym?

    • Kamil Cywka 27/04/2014 w 11:29 am - Odpowiedz

      Przecież gołym okiem widać, że różne użycia słowa „Dobry” to zabieg marketingowy, po co zatem się spinać? Jest fajna inicjatywa, która jak wszystko co wartościowe potrzebuje marketingu. Nie rozumiem, o co Ci chodzi.

    • miriam 27/04/2014 w 12:28 pm - Odpowiedz

      W ekonomii istnieją pojęcia typu:

      „koszty transakcji”, które oznaczają przeciętne koszty, które trzeba ponieść (np. na prawnika, albo w formie podatku na cały system sprawiedliwości), aby druga strony wywiązała się z umowy. Im te koszty wyższe, tym mniejsza szansa na powodzenie systemu. Oczywiste jest, że koszty te są tym wyższe im większa nieuczciwość.

      „dostęp do informacji o przedmiocie transakcji” – czyli im mniejszy dostęp do informacji tym mniejsze szanse powodzenia systemu. I znów zależy to jedynie od uczciwości osób ten system tworzących.

      Uczciwość jest więc fundamentem powodzenia jakiegokolwiek systemu ekonomicznego. Niestety, terminy te są często „zapominane” nawet przez zawodowych ekonomistów.

      • pantoś 29/04/2014 w 6:03 am - Odpowiedz

        Nie zabraniam dobroci, uczciwości itd. a „Dobry” został wybrany w konkursie internetowym, czy nie tak? Uważam jednak, że niepotrzebnie zostaje nadużywane odwołanie do dobroci [ludzi]. Jeżeli trzeba im (w)mówić że są dobrzy .. Może inaczej, ja po zachowaniu nie widzę tych ludzi na ulicy.

        • miriam 29/04/2014 w 7:21 am - Odpowiedz

          Spoko. Nie odebrałam tego tak, że czegokolwiek zabraniasz. Zareagowałam jedynie na stwierdzenie, że uczciwość nie jest „wartością stricte ekonomiczną”. Jest to dość rozpowszechniony pogląd i poczułam, że warto skorzystać z okazji i to wyprostować 😉

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.