Konserwatywny liberalizm, leseferyzm, minarchizm, merytokracja.

Z cyklu promujmy dobre przykłady, odc. 4 – Kostaryka

//Z cyklu promujmy dobre przykłady, odc. 4 – Kostaryka

Z cyklu promujmy dobre przykłady, odc. 4 – Kostaryka

Pierwsze skojarzenia z Kostaryką pewnie większość z nas ma podobne. Ameryka Środkowa, egzotyka i zwycięstwo Polaków 2:1 na Mundialu w Niemczech w 2006 r. Tymczasem Kostaryka to jeden z krajów, z których powinniśmy brać przykład. Dlaczego? Bo od 65 lat z powodzeniem funkcjonuje tam coś, co na Zachodzie praktycznie nie istnieje. Mowa o bankach publicznych.

Zasada działania takich banków jest prosta. Podobnie jak banki komercyjne przyjmują one depozyty i udzielają z nich kredytów. Zarówno banki komercyjne, jak i publiczne działają na zasadach rynkowych, z tą różnicą, że te drugie, jak sama nazwa wskazuje, są własnością państwa. W związku z tym kierują się one interesem publicznym, nie prywatnym. Mając na względzie dobro obywateli, banki publiczne udzielają na przykład preferencyjnych kredytów na rozwój lub założenie firmy. Jeśli bank publiczny jest rentowny, jak ma to miejsce w Kostaryce, to cały zysk z działalności wraca do kasy państwa. Zysk ten jest na ogół przeznaczany na projekty infrastrukturalne, opiekę zdrowotną i szkolnictwo. I koło pięknie się zamyka…

W Kostaryce funkcjonuje 29 licencjonowanych banków, w tym 4 publiczne. Mimo ogromnej presji ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Stanów Zjednoczonych, by je sprywatyzować, od 1949 r. banki te pozostają w rękach państwa. Co ciekawe, cieszą się one tak dużym zaufaniem Kostarykan, że ulokowali oni w ich aż 80% swoich oszczędności. Pozostałe 20% przypada na banki komercyjne.

W 1949 r. Kostaryka znacjonalizowała wszystkie swoje banki. Do 1980 r. gospodarka tego kraju rozwinęła się do tego stopnia, że miał on najwyższy wskaźnik dochodu na mieszkańca spośród państw Ameryki Łacińskiej. Przez piętnaście lat PKB rósł w tempie dwucyfrowym, a dobrobyt sprawił, że klasa średnia, nieistniejąca przed 1949 r., stała się dominującą warstwą społeczną. Zlikwidowano biedę, a z krajobrazów miast zniknęły slumsy i favele.

Przed 1949 r. wcale nie było tak różowo. Pod koniec wojny domowej w 1948 r. Kostarykanie żyli w skrajnej biedzie. Zwycięzca tej wojny, Jose „Pepe” Figueres, obecnie bohater narodowy, doszedł do wniosku, że wojna może się powtórzyć, jeśli problem ubóstwa nie zostanie rozwiązany. Figueres opracował plan, który zakładał, że sektor publiczny będzie finansowany z zysków generowanych przez państwowe przedsiębiorstwa, a sektor prywatny – przez banki publiczne.

Powstało wiele przedsiębiorstw państwowych funkcjonujących na zasadach rynkowych. Generowane przez nie zyski wracały do skarbu państwa, dzięki czemu sfinansowano dziesiątki dużych projektów infrastrukturalnych. U szczytu prosperity ponad 240 spółek skarbu państwa generowało tak wielkie zyski, że Kostaryka budowała infrastrukturę jak szalona. Robiła to głównie za gotówkę, nie na kredyt, a przy tym miała najniższe podatki w regionie i mogła sobie pozwolić na przeznaczanie 30% dochodu narodowego na służbę zdrowia i szkolnictwo.

Nietrudno się domyśleć, że takie prosperity przysporzyło Figueresowi wielu wrogów. Konsekwentnie odmawiał on bowiem prywatyzacji kostarykańskich banków i przedsiębiorstw. Dwa razy próbowano wywołać w jego kraju przewrót, a on sam raz padł ofiarą nieudanego zamachu na swoje życie. Gdy to nie zdało rezultatu, w 1982 r. w Kostaryce został rozpętany kryzys walutowy. W niecałe kilka miesięcy koszt obsługi długu zagranicznego Kostaryki wzrósł z 3% do nawet 27%. Rykoszetem oberwały też inne kraje w regionie.

I wtedy zleciały się sępy. Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Bank Światowy zażądały od Kostaryki sprywatyzowania wszystkiego, co się dało. Brzmi znajomo? Świetnie funkcjonujące przedsiębiorstwa państwowe przeszły w prywatne ręce, głównie międzynarodowych korporacji, które niedługo potem je zamknęły. Po raz pierwszy od dekady pojawiło się bezrobocie, wzrosła też przestępczość…

Mimo wielu późniejszych zawirowań Kostaryka wciąż ma prężną gospodarkę, ponieważ lokalne przedsiębiorstwa mają dostęp do kredytów zawsze wtedy, gdy ich potrzebują. Stabilny sektor bankowości publicznej pozwala stawiać interes narodowy i rozwój gospodarczy ponad interesy międzynarodowych bankierów.

Źródła zdjęć:

1. Autor: Bruce Thomson (Flickr)

[CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], Wikimedia Commons

Źródło: http://www.maxkeiser.com/2013/11/public-banking-in-costa-rica-a-remarkable-little-known-model/.

Polub bloga na Facebooku:
www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu.

By | 2018-05-27T08:47:30+00:00 8 lutego 2014|4 komentarze

About the Author:

Kamil Cywka
Tłumacz, lektor, publicysta-amator, pisarz. Autor powieści pt. „Bękart”. Konserwatysta, leseferysta, wolnorynkowiec. Interesują mnie głównie dziedziny takie jak historia, filozofia, polityka, ekonomia, ideologie, doktryny oraz sprawy społeczne. Na The Spinning Top Blog staram się poruszać tematy pomijane w mediach głównego nurtu oraz promować wolność, samodzielne myślenie i świadome życie we wszystkich jego aspektach.

4 komentarze

  1. mojtrzeciswiat 11/02/2014 w 3:51 pm - Odpowiedz

    Witaj Kamilu, znalazłam Cię u siebie i powinnam zajrzeć i już ten pierwszy z ręki post wzbudził moją ogromną ciekawość!
    Kilka uwag:
    – Bank publiczny działający według zasad rynkowych i na rzecz państwa – co za rewelacyjny pomysł! Mogę sobie bez problemu wyobrazić, że zarządzany dobrze działa jak prężna maszynka do robienia pieniędzy dla kraju. Jedyny warunek jest jednak taki, że ludzie u władzy, jak i ci zarządzający takim bankiem muszą być w 100% krystalicznie czyści z wszelkich zapędów korupcyjnych. Bo inaczej, będzie taki bank działać jak maszynka do robienia pieniędzy dla wąskiej elity, a Kostaryka stałaby się wówczas kopią niejednego kraju afrykańskiego.
    – Taki bank musi być więc regularnie poddawany surowym inspekcjom i kontrolom ze strony demokratycznego narodu, który jest wobec zarządzających funduszami konsekwentny i sprawiedliwy – coś co w małym kraju jest możliwe. Natomiast w miejscach gdzie ludzi jest więcej (zwłaszcza mniej wykształconych), oraz z prominentną biurokracją może być trudniejsze i wiele niedociągnięć takiego banku może być przeoczone.
    – Pomimo obu powyższych argumentów, takie rozwiązanie i tak jest całkiem możliwe, o ile jedna osoba mająca wszystko w garści i pod kontrolą – prezydent, jest uczciwym człowiekiem, który na uwadze ma tylko dobro swego kraju. A takich oczywiście można na świecie znaleźć…
    – Jedyne co w Twoim poście jest dla mnie trochę za słabo wytłumaczone, to jak na Kostaryce rozpętał się kryzys walutowy? Do tego potrzeba przecież Banku Centralnego i wątpliwych decyzji w polityce monetarnej, tudzież chybionej polityki fiskalnej? Czy masz więcej informacji na temat tego co faktycznie spowodowało kryzys walutowy?

    Z każdego innego punktu widzenia uważam ten system za przełomowy i oczywiście łatwo zauważyć dlaczego miał tak wielu przeciwników, którym nie w smak było odstąpienie od bogactwa na rzecz… narodu. Ah ta ludzka natura!! 🙂

    • Kamil Cywka 11/02/2014 w 7:41 pm - Odpowiedz

      Witaj!:-) Wpis jest jedynie streszczeniem, próbą wytłumaczenia dość długiej historii bankowości publicznej w Kostaryce. Więcej informacji znajdziesz pod podanym linkiem. Tu cytat odnośnie do przyczyn kryzysu walutowego:

      „In the 1970s, however, the country fell into debt when coffee and other commodity prices suddenly fell, and oil prices shot up. To get the dollars to buy oil, Costa Rica had to resort to foreign borrowing; and in 1980, the U.S. Federal Reserve under Paul Volcker raised interest rates to unprecedented levels.”

      Zgadzam się z tym, co piszesz w zasadzie w całej rozciągłości, no może poza fragmentem o kryzysie walutowym. Przyczyn takiego kryzysu może być wiele. Działania banków centralnych są tylko jedną z nich. W przypadku Kostaryki niefortunnie nałożyło się kilka czynników, o czym mowa powyżej.

      Pozdrawiam Cię serdecznie!;-)

      • mojtrzeciswiat 11/02/2014 w 7:54 pm - Odpowiedz

        Cytat odpowiada na moje pytanie wlasnie 🙂 wzrost zapozyczenia I podniesienie stop procentowych… hmm… bardzo ciekawy temat! Pozdrawiam rowniez 🙂

        • Kamil Cywka 11/02/2014 w 8:14 pm - Odpowiedz

          Tak, polityka monetarna miała w tym swój udział, tyle że niekoniecznie Kostaryki;-)

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.