Konserwatywny liberalizm, leseferyzm, minarchizm, merytokracja.

Niepełnosprawni – dawać czy nie dawać?

//Niepełnosprawni – dawać czy nie dawać?

Niepełnosprawni – dawać czy nie dawać?

Jeśli chodzi o protesty osób niepełnosprawnych w Sejmie, albo jakichkolwiek innych grup społecznych kiedyś i w przyszłości, musimy sobie powiedzieć jasno: nieważne, jak szlachetny jest cel. Przekazanie przez osobę X pieniędzy osoby Y na potrzeby osoby Z to żadne miłosierdzie. Redystrybucja dochodu zawsze i wszędzie jest pogwałceniem najświętszego prawa naturalnego: prawa własności. Prawo to mówi, że człowiek może swobodnie dysponować owocami swojej pracy i swojego działania. W prostszych słowach: zabranie Kowalskiemu, by dać Malinowskiemu jest grabieżą, i nieważne, jaki jest cel i w jak wzniosłe słowa to ubierzemy. W państwie demokratycznym odpowiednio silna grupa (liczebnie, medialnie lub jedno i drugie) może wymusić na rządzie usankcjonowanie grabieży. W państwie prawa, na przykład opartym na prawie naturalnym, chronione są prawa wszystkich obywateli, a nie tylko określonych grup. W państwie prawa ekspropriacja jest niemożliwa.

Artykuł 140 Kodeksu cywilnego stanowi:

„W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą”.

I to jest właśnie prawdziwy dramat naszych czasów: że najświętsze prawo naturalne można ograniczyć byle ustawą. Z człowiekiem i jego własnością można zatem „w majestacie prawa” zrobić dosłownie wszystko.

Przykład: osoba A ma dwoje dzieci. Rząd zabiera jej 600 PLN w podatkach, by następnie oddać jej 500 PLN na drugie dziecko. Można potraktować to jako zwrot z podatku + marża rządu (urzędnik pobierający i oddający pieniądze oraz systemy księgujące i rozliczające całą operację też kosztują). Ale osoba B nie ma dzieci i nie chce ich mieć. Jej również rząd zabiera 600 PLN, ale w zamian nie daje niczego. W państwie demokratycznym rodziny z dziećmi mogą przegłosować (czytaj: okraść) rodziny bezdzietne i singli. W państwie prawa chroniącym prawo własności jest to niemożliwe.

Co innego, oczywiście, za świadomą zgodą podatnika. Wtedy można wspierać nawet zezowatych. Może brutalnie to zabrzmi, ale wstydzić powinni się nie ci, co nie chcą dawać, ale ci, co chcą zabierać. Ja akurat lubię pomagać różnym organizacjom charytatywnym i osobom potrzebującym. Ale to ja decyduję, na co przeznaczam owoce swojej pracy. Nie każdy musi mieć to samo podejście. Natomiast prawo własności nie jest kwestią niczyich poglądów.

Źródła zdjęć:
1. kwejk.pl/wykop.pl

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog

Zobacz też: Co to są wartości konserwatywne?

By | 2018-05-31T11:20:53+00:00 12 maja 2018|1 komentarz

About the Author:

Kamil Cywka
Tłumacz, lektor, publicysta-amator, pisarz. Autor powieści pt. „Bękart”. Konserwatysta, leseferysta, wolnorynkowiec. Interesują mnie głównie dziedziny takie jak historia, filozofia, polityka, ekonomia, ideologie, doktryny oraz sprawy społeczne. Na The Spinning Top Blog staram się poruszać tematy pomijane w mediach głównego nurtu oraz promować wolność, samodzielne myślenie i świadome życie we wszystkich jego aspektach.

1 komenarz

  1. […] Zobacz też: Niepełnosprawni – dawać czy nie dawać. […]

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.