Konserwatywny liberalizm, leseferyzm, minarchizm, merytokracja.

Czego uczy nas Roman Dmowski?

//Czego uczy nas Roman Dmowski?

Czego uczy nas Roman Dmowski?

W stulecie niepodległości Polski o Romanie Dmowskim wciąż mówi się za mało, zwłaszcza w porównaniu do innych postaci z tamtego okresu na czele z Józefem Piłsudskim. Tymczasem przemyślenia i obserwacje tego jednego z najwybitniejszych polskich mężów stanu są dziś zaskakująco aktualne. Przywódca Narodowej Demokracji, poliglota, wytrawny dyplomata, wnikliwy analityk. Oprócz nieocenionego, jeśli nie decydującego, wkładu w odzyskanie przez Polskę niepodległości zostawił po sobie bogaty dorobek pisarski. Gorąco zachęcam do czerpania z niego, ponieważ wykracza on daleko poza słynne – i jakże piękne – sformułowanie „jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”. Po przeczytaniu około 1500 stron jego dzieł pozwoliłem sobie na subiektywny wybór cytatów na różne tematy. Głębi myśli Romana Dmowskiego nie da się streścić, dlatego odsyłam do źródeł, a poniższy wybór zamieszczam niejako na zachętę.

O położeniu geopolitycznym Polski, z dzieła „Polityka polska i odbudowanie państwa”:

„Dla każdego, kto choć cokolwiek rozumiał geografię polityczną Europy, musiało być jasne, że na tej ziemi, na której się kończy Europa Zachodnia i która stanowi wyjście na rozległe równiny wschodu, nadto, jak w ostatnich czasach, położonej między dwoma wielkimi państwami, Niemcami a Rosją, miejsca na małe, słabe państewko nie ma. Tu może istnieć tylko państwo wielkie”.

O emocjonalnym stosunku Polaków do polityki, z dzieła „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”:

„O naszym zaś narodzie polskim z całą słusznością można powiedzieć, że poczucie narodowe jest u nas silniejsze może niż gdzie indziej, gorętsza niż u innych narodów miłość ojczyzny, ale niewłaściwa jest polityczna postać, jaką ta miłość przybiera”.

O sojuszach, z dzieła „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”:

„Polacy rozumują często, że najlepszym zabezpieczeniem narodu jest oddanie go w opiekę jakiejś organizacji międzynarodowej, która cały świat ma według pewnych zasad urządzić. Nie zdają oni sobie sprawy z tego, że we wszelkiej organizacji międzynarodowej interesy narodów mniejszych i słabszych podporządkowane są interesom większych i silniejszych, że te słabsze, zwłaszcza naiwniejsze politycznie narody używane są tam za narzędzia do celów całkiem obcych im dobru, ich interesom”.

O nadgorliwych patriotach, z dzieła „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”:

„Wyrósł gatunek ludzi uważających się za najgorętszych patriotów, którzy żyją jedynie myślą zrobienia czegoś złego wrogom ojczyzny, chociażby ojczyzna własna miała wielkimi stratami za to zapłacić. Otóż taki patriotyzm, który myśli przede wszystkim o zemście na wrogu, nie zaś o pożytku własnego narodu, jest niesłychanie groźnym niebezpieczeństwem, bo stanowi prostą drogę do narodowego samobójstwa. Kierowana nim polityka przestaje być polityką polską: rozgląda się ona tylko za wrogami swoich wrogów, ażeby się im wysługiwać, kosztem własnej ojczyzny oddać się im za narzędzie”.

O nadchodzącej agresji niemieckiej, z przedruku z „Kuriera Poznańskiego”, 20-28 stycznia 1931 roku:

„Nacjonalizm niemiecki, na którego psychikę składa się dziś znana dobrze przed wojną światową jego pycha i łakomstwo i będący wynikiem klęski w wojnie chorobliwy brak równowagi, czyni dziś szybkie postępy, opanowuje młode pokolenie i zaraża swoimi dążeniami żywioły dotychczas umiarkowane. Istnieje w Niemczech ukrywana przed Europą organizacja wojskowa, przygotowująca na przyszłość wielką armię; w laboratoriach i fabrykach pracuje się nad wynajdywaniem i przygotowaniem nowych narzędzi wojny; wreszcie niezwykła po zlikwidowaniu największej w świecie armii liczba bezrobotnych oficerów niecierpliwie czeka na zajęcie. Żywiołów więc gotowych napaść na Polskę jest niemało i siła tej napaści byłaby niepoślednia”.

O wychowaniu młodzieży, z dzieła „Myśli nowoczesnego Polaka”:

„Uczy się dzieci, czego nie należy robić, tylko się ich nie uczy, co robić trzeba. W dbałości o ich przyszłość materialną co najwyżej myśli się o postawieniu ich przy jakimś żłobie, zaopatrywanym stale w obrok, dającym pewność, że tego obroku nie zabraknie, że nie trzeba będzie użyć wysiłku do szukania innego. O tym, żeby kształcić odwagę do życia samodzielnego, energię, zaradność, inicjatywę, żeby wyrabiać ludzi uczciwie umiejących brać z życia, co im się należy, a nie czekających, aż im będzie dane, o tym w wychowaniu naszym mowy jeszcze nie ma […]. Mamy ogromnie dużo ludzi zdolnych, ale niesłychanie mało uzdatnionych, bardzo dużo miłych w towarzystwie, ale nadzwyczaj mało umiejących postępować z ludźmi tam, gdzie w grę wchodzą interesy. Gdy jest posada ze stałą pensją i szablonowymi obowiązkami, zgłaszają się na nią dziesiątki, setki kandydatów, ale gdy trzeba samodzielnego kierownika przedsięwzięcia, nawet bez fachowej wiedzy, dobrego administratora i tym podobne, można całą Polskę przejechać i odpowiedniego człowieka nie znaleźć”.

O propagandzie, z dzieła „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”:

„Pod pokrywką haseł patriotycznych, frazesów przelicytowujących wszystko i wszystkich, przemyca się do niekrytycznych żywiołów społeczeństwa najszkodliwsze, najbardziej przeciwnarodowe dążenia lub czyni się wysiłki ku zaspokojeniu najbardziej niezdrowych ambicji”.

O mentalności Polaków, z dzieła „Myśli nowoczesnego Polaka”:

„Społeczeństwo [polskie] zaś popada w bezmyślność w zakresie najżywotniejszych swoich interesów, w dziedzinach zaś oderwanych od życia okazuje skłonność do ekstaz i orgii duchowych. Umie ono przez dłuższy czas zupełnie nie interesować się poważnymi zaburzeniami w głębi państwa, od którego jego losy zależą, ale przychodzi czasem chwila, że z wszystkich kątów kraju zjeżdżają się ludzie w celu wysłuchania jednej opery, lub że wypełniająca salę koncertową wyborowa publiczność urządza sobie zbiorowe łkanie”.

O stosunkach między narodami, z dzieła „Myśli nowoczesnego Polaka”:

„W stosunkach między narodami nie ma słuszności i krzywdy, ale tylko siła i słabość”.

O działaniach wrogów Polski, z eseju „Gdybym był wrogiem Polski”:

„Uważam to za rzecz bardzo pożyteczną zastanawiać się od czasu do czasu nad tym, co bym robił, gdybym był wrogiem Polski, gdyby odbudowanie Polski było mi niedogodne i gdyby mi chodziło o jej zniszczenie.
Otóż przede wszystkim używałbym wszelkich wysiłków i nie żałowałbym żadnych ofiar na to, ażeby nie dopuścić do zapanowania w tym kraju zdrowego rozsądku, ażeby postępowaniem Polaków nie zaczęła kierować trzeźwa ocena stosunków i położenia ich państwa. Utrzymywałbym w Polsce na swój koszt legion ludzi, których zajęciem byłoby szerzenie zamętu pojęć, puszczanie w obieg najrozmaitszych fałszów, podsuwanie najbardziej wariackich pomysłów. Ilekroć bym zauważył, że Polacy zaczynają widzieć jasno swe położenie i wchodzić na drogę do naprawy stosunków i do wzmocnienia państwa, natychmiast bym zrobił wszystko, żeby odwrócić ich uwagę w inną stronę, wysunąć im przed oczy jakieś nowe idee, nowe plany, wytworzyć jakiś nowy ruch, w którym by rodząca się myśl zdrowa utonęła.
Przede wszystkim, rozwinąłbym swoimi środkami i przez swoich agentów agitację w Polsce, odwracającą uwagę społeczeństwa od spraw gospodarczych i skarbowych. Nie to jest nieszczęściem Polski, że za mało wytwarza, a za wiele spożywa, że skarb państwa ma za małe dochody – a większych mieć nie może, bo z ubogiego społeczeństwa więcej nie wyciśnie – a za wielkie wydatki, że i obywatel kraju, i państwo samo jest obdzierane przez niecną spekulację…Dziś głównym nieszczęściem jest zły ustrój polityczny państwa. Ten ustrój trzeba przede wszystkim zmienić. Rzucić wszystko, a tym się zająć.
A gdyby mi się jeszcze udało znaleźć jakiego militarystę śniącego o czynach wojennych i czekającego na sposobność wpakowania Polski w jakąś awanturę, np. w wojnę z Sowietami, obsypałbym go złotem – o ile bym je miał – i wszelkimi środkami pomógłbym mu do pokierowania polityką polską według swej woli. Wtedy już byłbym pewny, że wszystko będzie dobrze.
Na to wszystko, gdybym był wrogiem Polski, nie żałowałbym wysiłków, ani ofiar”.

O politycznej wytrwałości, z dzieła „Polityka polska i odbudowanie państwa”:

„Przy najlepszym planie zbawienia ojczyzny mieć pretensję, że są tacy w ojczyźnie, co nas nie rozumieją czy nie chcą rozumieć, co nam przeszkadzają – jest rzeczą śmieszną. Polityka nie jest tylko sztuką myślenia, ale i działania. Trzeba nie tylko się zdobyć na dobrą myśl, ale umieć ją w płodny czyn wcielić. Ten tylko może w polityce coś zrobić, kto nie boi się zwalczać przeszkód stojących mu na drodze. Smutna i godna politowania jest rola tych, którzy mówią: chciałem dobrze, ale mi nie pozwolili”.

O Ukrainie, z dzieła „Świat powojenny i Polska”:

„Nie ma siły ludzkiej zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona w niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów z całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we własnych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, spekulantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji. […] Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby się poszczycić tak bogatą kolekcją międzynarodowej kanalii.
Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; ludzie zaś […] przekonaliby się, że zamiast własnego państwa mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju szybki postęp rozkładu i zgnilizny”.

O partiach politycznych, z dzieła „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”:

„Bo dla partii nie ma lepszego interesu, jak posiadać przeciwników pozbawionych poparcia w opinii, ciągle ponawiających te same błędy, kompromitujących się i obrzydzających siebie społeczeństwu. Sprawa publiczna może na tym tracić, ale stronnictwo górujące w opinii ma ciągłą sposobność do łatwych zwycięstw, do wykazywania swego rozumu politycznego, patriotyzmu itd. Zyskuje ono jak kokietka ukazująca się stale w brzydkim towarzystwie”.

O roli kobiety w społeczeństwie, z dzieła „Świat powojenny i Polska”:

„Gdy w społeczeństwach katolickich, zwłaszcza łacińskich, posiadających mocne tradycje rzymskie, między pojęciem społecznej roli kobiety a mężczyzny panuje głęboka różnica, protestantyzm w ostatnich latach kilkudziesięciu poszedł w kierunku szybszego zacierania tej różnicy. Pierwszą fazą tego procesu było zrównanie kobiety z mężczyzną na wszystkich możliwie polach pracy, leżące zresztą w interesie będącego u szczytu swego rozwoju kapitalizmu, który potrzebował licznych i tanich rąk roboczych. W drugiej fazie nastąpiło zrównanie w prawach politycznych, przeprowadzone we wszystkich krajach protestanckich, z innych zaś przyjęte tylko przez mniejsze państwa, blisko sąsiadujące ze światem protestanckim i wzorujące się na nim w większej niż ktokolwiek mierze – przez Belgię, Czechy, Austrię i Polskę. Dziś kobieta protestancka wchodzi w nową, trzecią fazę, w której żąda równouprawnienia w używaniu życia i jego sposobach.

Jeżeli dla kobiety, pracującej na równi z mężczyzną i pełniącej te same co on funkcje społeczne, macierzyństwo jest wielkim ciężarem, od którego stara się ona bardzo często uwolnić, to już kobieta, która chce podobnymi do mężczyzny sposobami używać życia, musi je uważać prawie za niedopuszczalne. Powiada ona otwarcie, że nie ma zamiaru marnować swej młodości na rodzenie, karmienie i wychowywanie dzieci. W jej oczach macierzyństwo jest pogwałceniem praw kobiety”.

O oświacie, biurokracji i demokracji, z dzieła „Świat powojenny i Polska”:

„Już w drugiej połowie zeszłego stulecia zaczęto podnosić zagadnienie „nadprodukcji inteligencji”. Nie miało to wcale znaczyć, że jest za wiele rozumu na świecie. Znaczyło tylko, że szkoły wypuszczają za wielką liczbę ludzi, którzy nie umieją nic wyprodukować, ani pracą fizyczną, ani umysłową, niczym się przyczynić do zwiększania bogactwa narodu, ludzi mających stopę potrzeb, na której zaspokojenie nie są zdolni wytworzyć środków, i zdatnych do użycia tylko w biurach.

Przyczyny tej „nadprodukcji” były bardzo proste. Wiek XIX niósł wysoko sztandar oświaty. W jego ideologii oświata była nie tylko środkiem, dającym człowiekowi nowe siły, zwiększającym jego zdolności twórcze czy wytwórcze, ale sama w sobie celem. Zwłaszcza w społeczeństwach bardziej zacofanych, zrobiono z oświaty rodzaj fetysza […]. W tych zwłaszcza, bardziej zacofanych społeczeństwach wytworzył się respekt dla oświaty posunięty tak daleko, że o pozycji społecznej człowieka nie decydują rzeczy, które umie on zrobić, ale rzeczy, które wie, bez pytania nawet, czy je rozumie. Mały urzędnik, którego każdy inny może zastąpić, jest większą osobą od dobrego szewca, którego żaden partacz nie zastąpi […].

Zwycięstwo demokracji w Europie sprawiło, że zagadnienie „nadprodukcji inteligencji” zeszło z porządku dziennego. Demokracja znalazła dla tej kwestii rozwiązanie. Zaczęła z taką szybkością rozszerzać machinę państwową, tworzyć tyle nowych instytucji potrzebujących urzędników i biorących ich bez wyboru, bez próby współzawodnictwa, w której energie i zdolności biorą górę, by przybywające ciągle nowe zastępy inteligencji znajdowały zajęcie i sposób utrzymania”.

O opresyjnym systemie podatkowym, z dzieła „Świat powojenny i Polska”:

„Państwo, chcąc żyć, wyciska podatki z coraz większą bezwzględnością, pomnaża swe dochody karami za zwłoki i kosztami egzekucji, ale wynik tej jego energii jest przede wszystkim ten, że przeciążone podatkami żywioły wytwórcze tracą swą zdolność wytwórczą i coraz mniej zdolne są państwu dawać. Tym sposobem machina państwowa sama już dziś niszczy źródło, z którego się utrzymuje”.

Źródła zdjęć:
1. dzieje.pl

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog

Zobacz też: Czego uczy nas Frederic Bastiat – część 1

By | 2018-11-01T14:44:23+00:00 19 października 2018|0 komentarzy

About the Author:

Kamil Cywka
Tłumacz, lektor, publicysta-amator, pisarz. Autor powieści pt. „Bękart”. Konserwatysta, leseferysta, wolnorynkowiec. Interesują mnie głównie dziedziny takie jak historia, filozofia, polityka, ekonomia, ideologie, doktryny oraz sprawy społeczne. Na The Spinning Top Blog staram się poruszać tematy pomijane w mediach głównego nurtu oraz promować wolność, samodzielne myślenie i świadome życie we wszystkich jego aspektach.

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.