Konserwatywny liberalizm, leseferyzm, minarchizm, merytokracja.

Co ty wiesz o pieniądzu?

//Co ty wiesz o pieniądzu?

Co ty wiesz o pieniądzu?

Od 2011 r. Telewizja Polska we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim organizuje z wielką pompą wydarzenie pod nazwą „Wielki test wiedzy ekonomicznej”. Nagroda? Trzydzieści tysięcy złotych. Cel? Edukacyjny. W centrum uwagi ładna pani prowadząca (no i Kraśko, wiadomo), w loży honorowej ekonomiści, dziennikarze i prezes NBP, a przed telewizorami podniecone rodziny licytujące się, kto jest najmądrzejszy w domu. Zanim przystąpi się do testu, można nawet trochę się dokształcić, zaglądając na stronę internetową poświęconą testowi. Znajdziemy tam ciekawe informacje, np. co to jest wiedza ekonomiczna i do czego służy: „Wiedza ekonomiczna pomaga w zarządzaniu własnymi pieniędzmi. Dzięki niej możemy lepiej gospodarować domowym budżetem, unikniemy pułapek czyhających na nas podczas ubiegania się o kredyt, a nasze oszczędności będziemy skuteczniej pomnażać. Ekonomia może nam wszystkim pomóc przetrwać kryzys!”. I tu pojawia się pierwsze rozczarowanie. Ekonomia nikomu nie pomoże przetrwać kryzysu, bo…ekonomia to kryzys.

Każdy człowiek od urodzenia jest sukcesywnie instytucjonalizowany. Mamy przeróżne instytucje: religijne, administracyjne, polityczne, sądownicze, edukacyjne, zawodowe. Często spieramy się na ich tle, poruszamy publicznie lub prywatnie kwestie ideologiczne z nimi związane i na ogół myślimy kategoriami, które te instytucje nam narzucają. Ale z drugiej strony równie często zdarza nam się podważać ich autorytet, kwestionując to, co mają nam do zaproponowania. I chwała nam za to. Człowiek rozumny powinien bowiem regularnie zadawać sobie jedno bardzo proste pytanie: „A co, jeśli się mylę?”. No właśnie, co wtedy?

O ile zdarza nam się buntować przeciwko wspomnianym instytucjom (strajki, zamieszki, protesty, wagary, odwołania sądowe itd.), tak jest pewna instytucja, a właściwie system, który zaakceptowaliśmy jako coś stałego, niezmiennego, coś tak oczywistego jak oddychanie. Nikt zdaje się nie kwestionować jego istnienia ani zasadności. Mało kto zadaje sobie trud, by zagłębić się w mechanizmy jego funkcjonowania. Ten system po prostu jest i już. Co to za system? To system monetarny.

Dlaczego nikogo nie interesuje, jak ten system działa? Pewnie dlatego, że jego elementy stały się czymś zupełnie normalnym. Przecież dzwoniąc do kogoś ze swojego telefonu, nie zastanawiasz się nad tym, w jaki sposób jest nawiązywane połączenie. Podobnie z pieniądzem. Czynności, takie jak robienie przelewu, wydawanie pensji, zaciąganie kredytu, płacenie kartą czy wyciąganie kasy z bankomatu, to dziś czynności w swojej standardowości niczym nieróżniące się od mycia zębów, prowadzenia samochodu czy zakładania koszuli. Na pewno wiesz, ile masz teraz w portfelu, ile ci zostało do końca miesiąca i gdzie się udać, jeśli ci zabraknie. Znasz też pewnie niektóre lub nawet większość cen w sklepach. Wiesz, ile musisz pracować, by się utrzymać. Orientujesz się w nazwach walut, z grubsza w ich kursach. Kojarzysz nazwy i znaki logo banków. Jedne terminy ekonomiczne coś tam ci mówią, inne mniej. I to w zasadzie wystarczy, prawda? Zresztą, po co ci więcej? Ot taka wiedza użytkowa. Ekonomia na co dzień.

Analogia do telefonu i nawiązywania połączenia jest nieprzypadkowa. Dopóki coś działa przynajmniej w miarę dobrze, to nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Przykładowo telefon, z którego dzwonisz, czasem się zawiesza, gubi zasięg, bateria słabo trzyma, ale generalnie telefon działa. Inną analogią jest jedzenie. Świadomość większości ludzi kończy się na wędlinie, ale gdy, tak jak ostatnio, zobaczą w supermarkecie całego prosiaka w folii, zapanowuje konsternacja. Natomiast to, co dzieje się w zakładach produkcyjnych, to już nie twoja sprawa, prawda? Przecież ty chcesz tylko wędlinę.

Podobnie z pieniądzem. Chcesz tylko pieniędzy. Nie obchodzi cię, jak są tworzone i jaki to ma wpływ na życie twoje i twoich bliskich. Wystarczy, że masz na najbliższą ratę kredytu, na jedzenie, rozrywkę i jakieś tam wakacje. Reszta cię nie dotyczy. Niech się inni martwią. I tu pojawia się kolejne rozczarowanie. Fakt, że nie interesujesz się, jak powstaje twoja wędlina, sprawia, że jest ona coraz gorszej jakości, a to, że nie interesujesz się, jak tworzony jest twój pieniądz, sprawia, że możesz za niego kupić coraz mniej tej kiepskiej wędliny. Wniosek? Obniża się jakość twojego życia.

Na pewno chcesz jak najwięcej pieniędzy, prawda? Bo przecież, kto ma pieniądz, ten ma pozycję, możliwości, władzę. Ale w systemie monetarnym to nie posiadanie pieniądza daje władzę, a kontrola nad jego tworzeniem. Byle burak może w ten czy inny sposób zostać bogaczem. Ale nadal będzie burakiem, nadal będzie zakładać skarpetki do sandałów i nadal będzie myśleć, że burakiem nie jest. Goethe powiedział kiedyś coś takiego: „Nikt nie jest bardziej beznadziejnie zniewolony od tego, kto fałszywie wierzy, że jest wolny”. I ten cytat będzie nam przyświecać w tym wpisie.

Ze światem, w którym 0,6% populacji posiada 40% jego bogactwa, 34 tys. dzieci umiera dziennie na choroby, które od dawna da się wyleczyć, a 50% ludzi żyje za mniej niż 2 dolary dziennie musi być coś nie tak. No właśnie, tylko co? Czy to chciwość? Korupcja? Nierówności społeczne? Fatalne rządzenie? Niedotrzymujący obietnic politycy? Nie. To współczesny system monetarny.

Współczesny system monetarny to nic innego, jak zalegalizowane oszustwo. Polega ono na tym, że wąska grupa ludzi żyje kosztem całej reszty. Inną charakterystyczną cechą tego systemu jest to, że ci, co pożyczają, zabierają tym, co oszczędzają. Co ciekawe, system ten jest tak skonstruowany, że zdecydowana większość ludzi zupełnie nie wie, jak on działa, a przy tym jest przekonana, że wie i że ma w tym systemie sporo możliwości. Niestety prawda jest taka, że ludzie ci są zniewoleni bardziej niż kiedykolwiek wcześniej i…jeszcze za to płacą, o czym przeczytacie za chwilę.

Dalszą część wpisu podzieliłem na trzy części. Łyk kawy i jedziemy dalej.

Przeszłość

Żeby w pełni zrozumieć, na czym polega wspomniane oszustwo oraz jaka jest jego skala, musimy cofnąć się do przeszłości. Historia to królowa nauk. Oczywiście tylko ta prawdziwa, faktyczna i bezsporna,  a nie podręcznikowa „wersja zwycięzców”. Ci, co chcą ją odkrywać, zostają sowicie wynagrodzeni: znajdują wyjaśnienie dla większości zjawisk zachodzących tu i teraz.

Historia pieniądza to zasadniczo zderzenie dwóch koncepcji. Pierwsza zakłada, że pieniądz powinien mieć charakter wyłącznie użytkowy, a wartość mają mu nadawać praca ludzi oraz wytworzone przez nich produkty i usługi. Druga z kolei mówi, że pieniądz jest towarem i jak każdy towar powinien mieć swoją cenę (odsetki/stopy procentowe). W tej drugiej koncepcji wartość pieniądza jest niezależna od pracy i ilości wytworzonych produktów i usług. Zależy wyłącznie od ilości samego pieniądza w obiegu, czyli podlega prawu popytu i podaży. Im go mniej, tym wyższa jego wartość (deflacja). Im go więcej, tym ta wartość niższa (inflacja).

Oprócz charakteru pieniądza ważne jest też to, kto i w jaki sposób go tworzy (wprowadza do obiegu). I tu również następuje zderzenie dwóch koncepcji. Pierwsza zakłada, że pieniądz powinno tworzyć państwo, w ilości wystarczającej do zaspokojenia potrzeb obywateli, czyli zgodnie z duchem pieniądza użytkowego. Druga z kolei mówi, że skoro pieniądz jest towarem, to równie dobrze może go tworzyć prywatna instytucja. Ponadto zwolennicy tej drugiej koncepcji podkreślają, że tak ważnej funkcji, jak tworzenie pieniądza, nie można powierzać rządom, bo te są często przekupne i nieodpowiedzialne; dlatego jego tworzeniem powinna zająć się niezależna instytucja. Kto według ciebie powinien zajmować się tworzeniem pieniądza i jaki powinien być jego charakter? Zanim zaczniesz czytać dalej, pomyśl o tym przez chwilę.

Historia zna wiele przypadków ścierania się tych dwóch koncepcji. Wybrałem kilka, żeby pokazać, jak ważne są kwestie charakteru pieniądza i sposobu jego tworzenia.

  • Biblia. Żydzi przybywający do świątyni w Jerozolimie musieli uiszczać podatek świątynny. Do tego celu używali pół szekla sanktuaryjnego (0,5 uncji czystego srebra). W tamtym okresie była to jedyna moneta bez wizerunku pogańskiego (rzymskiego) cesarza, dlatego Żydzi wierzyli, że tylko ona nadawała się na ofiarę dla Boga. Tych monet nie było w obiegu dużo, ale ich ilość była wystarczająca, by zaspokoić potrzeby Żydów w zakresie składania ofiary. W pewnym momencie interes zwietrzyli w tym spekulanci. Zaczęli skupować monety i z czasem przejęli cały rynek, tworząc monopol. Dzięki temu uzyskali kontrolę nad podażą tej monety i popytem na nią. Bardzo szybko ograniczyli jej podaż. Cena poszybowała w górę, przez co zwykłego Żyda nie było już stać na podatek. W efekcie musiał interweniować sam Jezus, który wyrzucił spekulantów ze świątyni. Zdaje się, że to jedyny przypadek w Biblii, gdy Jezus używa siły.
  • Cesarstwo Rzymskie. 200 lat przed Chrystusem problem ze spekulantami mieli Rzymianie. Dwóch cesarzy rzymskich próbowało ograniczyć ich wpływy poprzez reformę systemu pożyczek i ograniczenie własności ziemi do 500 akrów. Obaj zostali zamordowani. Jakiś czas później, w 48 r. p.n.e., słynny Juliusz Cezar odebrał spekulantom prawo bicia monet. Prawo to przeszło na wyłączność państwa. Podaż monet została rozsądnie zwiększona, dzięki czemu Cezar zrealizował wiele projektów infrastrukturalnych. Pokochali go ludzie, znienawidzili spekulanci. Nietrudno się domyśleć, dlaczego i on został zamordowany.
  • Średniowieczna Anglia. Ten okres to punkt zwrotny w historii pieniądza, bo stworzył podwaliny systemu, który funkcjonuje do dziś. W tamtym czasie jako pieniądza ludzie używali złotych monet. Pieniądz zatem miał charakter użytkowy, a jego wartość wyznaczała ludzka praca (wydobywanie złota to ciężka robota). Biciem monet zajmowali się złotnicy. Oprócz tego pełnili jeszcze jedną ważną rolę, tj, przyjmowali od ludzi monety na przechowanie. Fakt ten potwierdzali papierowym pokwitowaniem. I tak powstał papierowy pieniądz. Pomysł bardzo szybko chwycił. Po co nosić ciężkie monety, skoro można kawałek papieru potwierdzający, że są zdeponowane w skarbcu i można je podjąć w każdej chwili? Na jedno wychodzi, a wygoda znacznie większa. Papierowe pokwitowania tak bardzo przypadły ludziom do gustu, że rzadko kiedy ktokolwiek odwiedzał złotników, by podjąć swoje złoto. Złotnicy zorientowali się, że mogą wystawić więcej pokwitowań niż było złota i nikt się nie zorientuje. Z czasem system upowszechnił się na tyle, że złotnicy zaczęli pożyczać pokwitowania na procent. Za zyski z procederu kupowali…złoto, wiedząc, że tylko ono ma realną wartość. W ten sposób zostali pierwszymi na świecie bankierami

Mimo że Św. Tomasz z Akwinu, a wcześniej Arystoteles, ostrzegali przed konsekwencjami lichwy i odsetek, dalej historia zapoczątkowana przez złotników potoczyła się jak z płatka…

Teraźniejszość

Wyobraź sobie, że na całym świecie istnieje tylko 100 złotych i ma je bank. Janek potrzebuje tych 100 złotych, żeby kupić rakietę tenisową od Zbyszka. Idzie do banku, pożycza je i kupuje tę rakietę od Zbyszka. Teraz właścicielem 100 złotych jest Zbyszek. Kilka dni później Zbyszek potrzebuje skosić trawnik, ale nie chce tego robić sam, a że ma 100 złotych, to jest gotów zapłacić za jego skoszenie. Janek jest winny bankowi 100 złotych, więc chętnie podejmuje się skoszenia trawnika i pieniądze trafiają do niego. Teraz to Janek ma 100 złotych, i rakietę. Rakietę zatrzymuje, bo kupił ją wcześniej, a pieniądze oddaje bankowi. W takim wariancie pieniądz ma charakter stricte użytkowy i ma 100% pokrycie w pracy i/lub produktach i usługach. W wariancie tym pieniądz krąży sobie pomiędzy ludźmi i wszyscy są zadowoleni…oprócz banku.

A teraz drugi wariant. Założenia te same: na świecie jest tylko 100 złotych i ma je bank, a Janek potrzebuje ich, żeby kupić rakietę od Zbyszka. Idzie do banku i je pożycza. Ale w tym wariancie pieniądz jest towarem i jak każdy towar ma swoją cenę. Dla ułatwienia obliczeń przyjmijmy, że 100%. A więc Janek pożycza te 100 złotych i kupuje rakietę od Zbyszka. W takim wariancie zadowolony jest Zbyszek, bo sprzedał niepotrzebną mu rakietę i otrzymał za nią godziwą zapłatę, oraz bank, który sprzedał z zyskiem towar – w tym przypadku pieniądz. A Janek? No cóż, ma rakietę, ale nie ma pieniędzy. Pożyczył 100 złotych, a jest winien 200. Ale załóżmy, że Zbyszek to jego dobry kumpel i daje mu swoje 100 złotych. Ale skąd Janek weźmie drugie 100, skoro na świecie jest tylko to jedno 100 złotych? Odpowiedź brzmi: musi pożyczyć. Idzie do banku i pożycza kolejne 100 złotych. Ale te nowe 100 złotych też ma swoją cenę – 100%. Teraz Janek ma 200 złotych, ale jest winien już 400. I tak dalej, i tak dalej…

Jakie z tego płyną wnioski? Janek jest nieodpowiedzialnym człowiekiem, bo nabrał kredytów i wpadł w spiralę zadłużenia? Nie. Po prostu w takim wariancie pieniądz to dług. Gdy pieniądz jest towarem jak każdy inny, zawsze go dla kogoś zabraknie. Każdy nowy pieniądz w obiegu jest automatycznie zadłużony, bo jedynym sposobem jego tworzenia jest pożyczka na procent. Nie istnieje coś takiego jak niezadłużony pieniądz. 100 złotych w twoim portfelu to czyjś dług, a 100 złotych w czyimś portfelu, to twój dług, bo przecież w życiu raz jesteś Jankiem, a raz Zbyszkiem. Taki system tworzy niedostatek. Można to porównać do zabawy w gorące krzesła. Gdy zatrzymuje się muzyka, zawsze dla kogoś zabraknie miejsca.

Często słyszymy takie oto głosy: „Nasze państwo za bardzo się zadłuża. Jak tak dalej pójdzie, to zbankrutujemy! Spłaćmy te cholerne długi i bądźmy wolni!”. Brzmi sensownie, prawda? Niby tak, ale gdybyśmy spłacili te cholerne długi co do ostatniej złotówki, to nie byłoby żadnej złotówki w obiegu…a dług i tak by pozostał. Jak to możliwe? Wróćmy do Janka i Zbyszka. Aktualnie Janek ma wszystkie pieniądze społeczeństwa, czyli 200 złotych (100 złotych, które dał mu Zbyszek i nowe 100 złotych pożyczone od banku). Obaj dochodzą do wniosku, że dla dobra ich społeczeństwa trzeba pospłacać wszystkie długi. Oddają 200 złotych do banku, czyli wszystkie pieniądze, jakie są w obiegu w ich społeczeństwie. Ale przecież długu jest 400 złotych, a nie 200, bo wszystkie pieniądze pochodziły od banku i wszystkie były wzięte na 100%. W ten sposób Janek ze Zbyszkiem oddali wszystko, a i tak jako społeczeństwo zostali z długiem. Teraz nie dość, że nie mają czym płacić i pozostaje im barter, to w dodatku muszą jakoś spłacić dług. Jak? Na przykład odpracowując go na rzecz banku albo oddając mu jakąś wartościową rzecz, np. wspomnianą rakietę tenisową…

Czy Janek i Zbyszek przez głupotę i nadmierne zadłużanie się stracili swoją wolność? Nie. W tym systemie oni jej nigdy nie mieli. Pewnie w tym momencie wpadłeś na to samo rozwiązanie, co ja: „trzeba zabronić naliczania odsetek!”. Racja. Sam kościół katolicki dawno temu potępiał lichwę (dziś jest takim samym przedsiębiorstwem, jak banki). Jedynie Żydzi dopuszczali naliczanie odsetek, m.in dlatego są tak znienawidzeni na całym świecie. I wszystko byłoby w porządku z tym rozwiązaniem, gdyby nie to, że naliczanie odsetek to tylko wierzchołek góry lodowej…

I tu wracamy do złotników, bo to oni są kluczem do tego oszustwa. Wystawiając więcej pokwitowań, niż mieli złota, złotnicy zapoczątkowali genialny w swojej prostocie system, który przetrwał do dziś i jest stosowany na całym świecie. Nazywa się on „systemem rezerwy częściowej” (ang. fractional reserve system). System ten polega na tym, że banki mogą pożyczać ludziom (czyt. wprowadzać do obiegu) wielokrotnie więcej pieniędzy niż mają w posiadaniu. Dopóki dany bank spełnia warunek rezerwy obowiązkowej, to jest to całkowicie zgodne z prawem. Czym jest rezerwa obowiązkowa? To procent środków, które bank musi zachować jako rezerwę. Ten procent różni się w poszczególnych krajach, ale zwykle oscyluje w granicach od 0 do 10% (przykładowo w Polsce to 3,5%, w USA najczęściej 10%). Dzięki temu mechanizmowi banki to jedyne instytucje, które mogą tworzyć pieniądz. I wierz mi, robią to na potęgę.

No dobrze, ale jeśli bank przyjmie od kogoś 100 złotych, odłoży 10 złotych jako rezerwę obowiązkową (przyjmijmy, że 10%), a pozostałe 90 złotych pożyczy, to przecież nie są tworzone żadne nowe pieniądze, a Zbyszek i Janek mają problem jedynie z odsetkami. I tu zaczyna się magia. W myśl prawa, wpłacając pieniądze do banku, stajesz się jego wierzycielem. Innymi słowy, pożyczasz bankowi swoje pieniądze. Paradoks polega na tym, że zarówno ty, jak i bank, traktujecie te pieniądze jak swoje. Gdy wpłacasz je do banku, bank zapisuje je na twoim koncie jako depozyt, a sam traktuje je jak pożyczkę udzieloną mu przez ciebie.Co robi bank z taką pożyczką? Odlicza 10% rezerwy obowiązkowej, a resztę pożycza dalej. Policzmy: 100 (twoja pożyczka dla banku) – 10% = 90 + 100 (twój depozyt) = 190, z czego 100 zł to kapitał (twój depozyt), a 90 zł kredyt, który bank może udzielić dowolnej osobie. W tym momencie te 90 złotych to wciąż tylko zapis księgowy. Ale przecież ktoś po te pieniądze na pewno przyjdzie. Ktoś będzie chciał je pożyczyć. Bank wypłaci je w gotówce lub przeleje na konto. Tak powstanie nowe 90 złotych, w myśl zasady, że kredyt to też pieniądz. A co z twoim depozytem? No cóż, jeśli więcej niż 10% klientów twojego banku w tym samym momencie zgłosi się po swoje pieniądze, to o swoim depozycie możesz zapomnieć i zająć miejsce w kolejce wierzycieli. Jak widzisz, cały system opiera się tylko i wyłącznie za zaufaniu, albo inaczej – niewiedzy.

Wróćmy do momentu, gdy nowe 90 złotych jest tylko zapisem księgowym, czyli kredytem możliwym do udzielenia. Do banku przychodzi Zbyszek. Chce sobie kupić używany telefon i potrzebuje tych 90 złotych. Bank chętnie mu je pożycza. Zbyszek idzie do sklepu, kupuje telefon i płaci za niego 90 złotych.Ale właściciel sklepu przecież nie będzie trzymać pieniędzy w kasie. Po pracy idzie do swojego banku i wpłaca 90 złotych na konto. Jego bank uznaje te 90 złotych jako pożyczkę dla siebie. Sytuacja się powtarza: 90 (pożyczka sklepikarza dla banku) – 10% = 81 + 90 (depozyt sklepikarza) = 171, z czego 90 zł to kapitał, a 81 kredyt, który bank może udzielić dowolnej osobie – i na pewno udzieli. Teraz w obiegu jest już 271 złotych (początkowe 100 + 90 + 81). Ten proces się powtarza aż do matematycznego wyczerpania. Z jednego 100 złotych może powstać nawet 1000.

I tu zaczyna się dramat…Janka. Drogi Janka i Zbyszka się rozeszły, bo Zbyszek wybrał życie na kredyt, a Janek jest oszczędny i wpłacił pieniądze na lokatę (co nie zmienia faktu, że wciąż jest zadłużony, jak wspomnieliśmy wcześniej). Niestety, jako że w systemie cały czas pojawiają się nowe pieniądze, wartość lokaty Janka maleje. Innymi słowy, nowy pieniądz odbiera wartość staremu. Pieniądza jest więcej, więc ma niższą wartość (inflacja). Gdyby złoto rosło na drzewach, to nie chciałoby ci się nawet po nie sięgać, a co dopiero nim handlować. Ale nie rośnie. Jest głęboko pod ziemią i ciężko się je stamtąd wydobywa. Nie ma chemicznej ani finansowej formuły, żeby je stworzyć. Ma 100% pokrycie w ciężkiej pracy ludzi. Właśnie dlatego w amerykańskiej konstytucji jest zapis, że środkiem płatniczym może być tylko złoto i srebro.

A więc, jak to możliwe, że z początkowych 100 złotych w naszym mini-społeczeństwie zrobiło się 271, nie licząc długu, który po drodze oczywiście się zwiększył? Przecież Janek i Zbyszek, mimo że się poróżnili, to w gruncie rzeczy dobrzy ludzie. Stało się tak, dlatego że społeczeństwo Janka i Zbyszka wybrało wariant, którym rządzą trzy zasady: pieniądz jest towarem, pieniądz jest długiem, kredyt to też pieniądz. Właśnie dlatego społeczeństwo Janka i Zbyszka jest zadłużone, a wartość ich pieniędzy spada.

Oczywiście Janek i Zbyszek to społeczeństwo w skali mikro. A jak to się ma do czasów dzisiejszych? Jeśli cyferki niewiele ci mówią (też mam z nimi ogromny problem, jestem humanistą), to ujmę to w słowach:

1) banki tworzą nowe pieniądze z powietrza, które codziennie obniżają wartość pieniędzy w twoim portfelu;

2) system monetarny, którym rządzą banki centralne i komercyjne, tworzy sytuację, w której zawsze jest albo za mało, albo za dużo pieniędzy w obiegu; przez to mamy na świecie biedę, kryzysy i ogromne dysproporcje w dochodach;

3) banki pożyczają ci pieniądze, które nie istnieją, a ty jeszcze za nie płacisz (odsetki);

4) pożyczka/dług to jedyny sposób, w jaki może powstać nowy pieniądz;

5) długów nie da się całkowicie spłacić, bo pieniądze to dług;

6) banki tworzą pieniądze z powietrza i przejmują za nie rzeczy o realnej wartości (nieruchomości, złoto, towary, drogi, lotniska itd.);

7) ten, kto ma kontrolę nad tworzeniem pieniądza może kupić wszystko i wszystkich (polityków, a nawet całe państwa – jak w przypadku Grecji) i nie ma znaczenia, kto aktualnie rządzi.

Przyszłość

Do czego to wszystko zmierza? Zastanówmy się. Standard życia na świecie coraz bardziej się obniża, a coraz większy procent bogactwa jest w rękach coraz mniejszej grupy ludzi. Nietrudno się domyśleć, że przy utrzymaniu tego trendu za jakiś czas będą oni mieć o 10, 15, 20, 40% więcej. Tego systemu nie da się zmienić jedną ustawą czy reformą. Na polityków też nie ma co liczyć, bo oni są jego częścią. Ten system ich utrzymuje i tylko dzięki niemu realizują swoje nawet najbardziej chore pomysły, po drodze zadłużając na potęgę swoje społeczeństwa. Oni nie odważą się podnieść na niego ręki. Wielu próbowało, m.in. Cezar, Lincoln czy Kennedy. Wszyscy zostali zamordowani. W Ameryce mają jeszcze gorzej, bo tam bank centralny jest prywatną spółką, a już wiesz, czym kończy się tworzenie pieniądza przez osoby prywatne (spekulanci w Jerozolimie, złotnicy, a dziś – Bank Rezerw Federalnych – najważniejsza instytucja finansowa na świecie).

Co możesz zrobić? Wbrew pozorom…sporo. Zacznij od siebie. Szukaj informacji, znajdź czas, by się zastanawiać – nie tylko nad tym, który serial teraz obejrzeć. Zwiększaj swoją świadomość. Bez świadomości nie ma wolności. Świadomym człowiekiem jest bardzo trudno sterować. Ten system istnieje tylko dlatego, że ludzie nie wiedzą, jak działa. Nie wiedzą, skąd się biorą kryzysy i bieda. Żeby pokonać wroga, trzeba najpierw go poznać.

Teraz już wiesz. Teraz rozumiesz. Ale jeśli wciąż uważasz, że to cię nie dotyczy, to – no cóż – nie nadajemy na tych samych falach i łączy nas tylko jedno: iluzja, w której żyjemy. Ale jeśli uważasz się za świadomego człowieka i nie chcesz, żebyśmy skończyli jak Janek i Zbyszek – pracując do usranej śmierci za wirtualne długi – to twoim obowiązkiem jest edukowanie innych. Udostępnij ten wpis. Nie dla promocji mojej osoby czy tego bloga. Dla twoich i moich dzieci. Żebyśmy nie musieli im mówić, że „tak po prostu jest”, gdy będą się zarzynać za parę złotych, żeby przeżyć i spłacić długi.

Źródła zdjęć:

1. www.washingtonsblog.com

Polub bloga na Facebooku:
www.facebook.com/thespinningtopblog.

By | 2018-05-27T08:47:35+00:00 25 października 2013|63 komentarze

About the Author:

Kamil Cywka
Tłumacz, lektor, publicysta-amator, pisarz. Autor powieści pt. „Bękart”. Konserwatysta, leseferysta, wolnorynkowiec. Interesują mnie głównie dziedziny takie jak historia, filozofia, polityka, ekonomia, ideologie, doktryny oraz sprawy społeczne. Na The Spinning Top Blog staram się poruszać tematy pomijane w mediach głównego nurtu oraz promować wolność, samodzielne myślenie i świadome życie we wszystkich jego aspektach.

63 komentarze

  1. Monika 25/10/2013 w 4:14 pm - Odpowiedz

    Bardzo przydatny wpis (mała nieistotna uwaga – w pierwszych akapitach pomyliłeś płytę z rakietą:)). Na bankowości się w ogóle nie znam, nie inwestuję , nie pożyczam, mam tylko konto, z którego i tak kasa szybko się ulatnia 🙂 Żyjemy w iluzji, nasi przodkowie tez żyli, tyle że wtedy każdy zamiast wirtualnych pieniędzy miał ziemię…

    • Kamil Cywka 25/10/2013 w 5:06 pm - Odpowiedz

      Hej, dzięki za info – już poprawiłem. Wiedziałem, że coś pokręciłem – dobrze, że nie liczby, hehe. Jak zauważyłaś z wpisu, to, że nie znasz się na bankowości, nie inwestujesz i nie pożyczasz, nie tylko nie oznacza, że problem cię nie dotyczy, lecz także, że wcale nie zmienia to twojego położenia:-). W tym systemie zadłużane jest bowiem Twoje społeczeństwo + poprzez inflację sprowadzane do roli niewolników. W efekcie i tak będziesz to musiała spłacać dłuższą pracą (droższe rzeczy = musisz więcej pracować na to samo) lub w podatkach.

      • Monika 25/10/2013 w 5:35 pm - Odpowiedz

        Z tego taki wniosek, że nawet jak to wszystko się wie, to i tak się nie uwolnimy… żałość po prostu i już. Jedna dziewczyna na dyskusji w trakcie zajęć uznała właśnie, że najgorszym problemem dzisiejszego Świata jest pieniądz, jedyny zaś ratunek jaki widzi to usunięcie go i powrócenie do wymiany towarów… z tym, że w tym też jest pełno nieścisłości – czy wyobrażasz sobie, że pani z piekarni idzie do sklepu z dziesięcioma bochenkami chleba, aby kupić sukienkę? Potem z dwoma po masło? albo dźwiga ich pięćdziesiąt, żeby zrobić porządne zakupy na święta? Żyjemy w tym systemie od lat, zbyt dużo ludzi pociąga za sznurki, tak więc szansa na „wolność” jest nikła…

        • Kamil Cywka 25/10/2013 w 5:50 pm - Odpowiedz

          W dzisiejszym świecie powrót do barteru jest nierealny i bezsensowny. Absolutnie nie tędy droga. Sugerujesz, że jesteśmy bezsilni, z czym nie mogę się zgodzić;-). Tak jak mówiłem, trzeba uświadamiać ludzi. Gdyby proporcje były odwrotne: czyli 99% ludzi miałoby świadomość tych rzeczy, to nie ma takiej siły, która by nas powstrzymała przed obaleniem tego gówna. To zasadniczy warunek. „Nie da się nic zrobić”, dlatego że ludzie nie wiedzą z czym, nie wiedzą, gdzie leży problem. Można też zacząć od prostszych rzeczy, np. waluty opartej na złocie, ale bez systemu rezerwy frakcyjnej. Oczywiście cena złota musiałaby zostać odpowiednio zwiększona, żeby odzwierciedlała aktualną ilość pieniędzy w obiegu (dziś mówi się o kwotach rzędu 5000-10000 USD za uncję; aktualna cena to ok. 1300). No ale do tego też trzeba świadomości. Politycy tego za nas nie zrobią. Wszystko się sprowadza do świadomości.

  2. Anonim 25/10/2013 w 8:08 pm - Odpowiedz

    Przeczytawszy początek wpisu, pomyślałam, że być może będzie to pierwszy wpis, do końca którego nie dotrwam, bo ekonomia zupełnie się mnie „nie trzyma”. A tu nie tylko dotrwałam do końca, ale – choć co prawda obawiam się, że nadal nie zaliczam się do tego ok. 1% procenta „w pełni uświadomionych” (z kolei mój humanistyczny umysł chyba nie do końca to wszystko ogarnia) – zaczęłam nieco inaczej myśleć o moich spoczywających (jak mi się dotąd wydawało bezpiecznie) na koncie ciężko uciułanych pieniążkach… 🙂

  3. moodyman 26/10/2013 w 12:07 pm - Odpowiedz

    Co Ty kurwa wiesz o pieniądzu? Drogi autorze to pytanie właśnie kieruję do Ciebie. Teorie przedstawione przez Ciebie, to dosłowny bełkot laika. Jeżeli jest inaczej to z góry wycofuję się z poprzedniego zdania…ale powiedz nam wszystkim czy studiowałeś ekonomię? Skąd czerpałeś wiedzę żeby napisać ten tekst? Jesteś pracownikiem instytucji finansowej?

    Czy też może przeczytałeś kilka artykułów i ogólne zamysły modeli ekonomicznych i zastosowania ich w gospodarce.

    Jako osoba, która studiowała ekonomię i od pięciu lat pracuje w finansach i bankowości wartość tego artykułu określam na przysłowiowego „dopa” (czyli ocenę dopuszczającą). Podszedłeś do tak wspaniałego tematu i zacząłeś interpretować tezy jednej z najciekawszych nauk jaką jest EKONOMIA – jak byś opisywał budowę cepa.

    Kolego próbujesz w subiektywny sposób „obrzygać” banki swoją nienawiścią. Kilka dobrych rad:
    – nie zakładaj konta w banku
    – żyj na tyle na ile pozwala Ci wynagrodzenie
    – rachunki opłacaj na poczcie lub w okienkach instytucji (gazownia, elektrownia itede.
    – staraj się używać wymiany barterowej.

    Skoro Twojego bohatera Janka nie stać na kupno rakiety, to po cholerę się na nią decyduje??!! Od razu mógł ją zdobyć w zamian za wykoszenie trawnika.

    Z Twojego artykułu jasno wynika, że banki to zło, a Janek zapłaci odsetki za pożyczkę…to chyba oczywiste!!!! Pożycz mi jutro 5 tyś. PLN, natomiast ja Ci oddam za dwa lata tą samą 5. Idziesz na takie rozwiązanie???

    Wreszcie próbujesz nas przekonać i wciskasz bajkę o wędlinie. W takim razie ja też zapytam o jedną rzecz. Jeżeli dzisiaj wezmę kredyt na 30 lat i rata będzie wynosiła 500 zł/m-c. To za 15 lat to 500 zł będzie takim samym obciążeniem mojej pensji?

    Tutaj kłania się wartość pieniądza w czasie!!!! Pozostaje Ci jeszcze jedna opcja. Nie pasuje ci jakość produktów żywnościowych zacznij je wyrabiać samemu. Własny ogródek i hodowla drobiu.

    Podsumowując…chciałeś się zabawić w eksperta ale nie do końca powinieneś. Pamiętaj, że dla pewnych osób możesz być opiniotwórczy, tymczasem z artykułu wynika brak wiedzy o ekonomii i finansach.

    Czy wiesz dlaczego Pani Kasia Tusk pisze o modzie i stylizacjach? Bo ma jako takie pojęcie…ale jeszcze nigdy nikt jej nie zarzucił błędnej wypowiedzi o fizyce kwantowej. Pisz z głową – to że masz „lekkie pióro” nie pretenduje Cię do bycia ekonomistą.

    • Kamil Cywka 27/10/2013 w 5:11 pm - Odpowiedz

      Witaj moodyman 🙂 Twój komentarz nie został usunięty. On po prostu nie został zamieszczony, gdyż zawiera elementy, o których mówię w najnowszym wpisie (wynurzenia nie na temat – wędlina, Kasia Tusk, pseudo-rady w stylu nie zakładaj konta itd. + emocje i masa wykrzykników, z których część podchodzi pod obrażanie mojej skromnej osoby). Publikuję go na Twoją wyraźną prośbę. Chcesz do mnie krzyczeć czy ze mną rozmawiać? Lubię merytoryczną rozmowę. Jak już zdążyłeś zauważyć, fragmenty Twojego komentarza są cytowane we wpisie „Co ty kurwa wiesz o pieniądzu – wasze komentarze” co do joty i nic nie przekręciłem. Wybrałem fragmenty, które wydały mi się interesujące z perspektywy wpisu. Twój kolejny komentarz jak najbardziej wpisuje się w kulturę bloga i zostanie za niedługo zatwierdzony.

      • Artur Kozubski 25/07/2014 w 8:24 am - Odpowiedz

        Widzę powyżej bankowego napinacza „korpoludka”. He, he ,he…

        Polecam dwie książki:
        http://www.fijor.com/zloto-banki-ludzie-krotka-historia-pieniadza
        http://www.fijor.com/tajniki-bankowosci

        Tak się składa, że przedstawiony w nich obraz systemu finansowego pokrywa się z tym opisanym przez autora bloga. Chyba, że przyjmiemy, że Rothbard również był laikiem w tej kwestii. Tylko jest pewien problem, bo miał licencjat z matematyki i doktorat z ekonomii. Nie będę dyskutował nad jego propozycjami naprawy tego systemu, ale diagnoza patologii jest identyczna.

        1. licencjat z matematyki, Uniwersytet Columbia (1945)
        2. magisterium z ekonomii, Uniwersytet Columbia (1946)
        3. doktorat z ekonomii, Uniwersytet Columbia (1956)

        Pozdrawiam autora i gratuluję ciekawego bloga.

        • Kamil Cywka
          Kamil Cywka 25/07/2014 w 3:51 pm - Odpowiedz

          Dziękuję, również pozdrawiam ;-). A w imieniu swoim i czytelników dziękuję też za propozycje książek.

  4. […] Pomińmy kwestie moim zdaniem oczywiste, czyli że korporacje mają duży wpływ na tworzenie prawa, wchodzą w zmowy cenowe, dążą do monopolu i nie liczą się z nikim poza swoimi radami nadzorczymi. Spójrzmy na to wszystko z perspektywy obywatela. Na infografice widać wiele marek produktów, których używamy na co dzień. Już dziś różnią się one w zasadzie tylko opakowaniem, znakiem logo i ceną, niekiedy jakością. Ale sposób ich produkcji jest podobny, jeśli nie taki sam – zgodnie z polityką spółki-matki. Większość z nich ma przecież podobne składniki. Nietrudno się domyśleć, że za kilka lub kilkanaście lat powyższa infografika będzie szczuplejsza o kilka nazw, bo ten przejmie tego, a tamten tamtego. Jak to się ma do Janka i Zbyszka, naszego społeczeństwa w miniaturze, którym posłużyłem się we wpisie „Co ty kurwa wiesz o pieniądzu?” (http://thespinningtopblogger.wordpress.com/2013/10/25/co-ty-kurwa-wiesz-o-pieniadzu/)? […]

  5. […] się z waszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Wpis pt. „Co ty kurwa wiesz o pieniądzu” (http://thespinningtopblogger.wordpress.com/2013/10/25/co-ty-kurwa-wiesz-o-pieniadzu/) przebił popularnością wszystkie dotychczasowe. Ponadto wzbudził sporo kontrowersji, co widać […]

  6. […] Co ty kurwa wiesz o pieniądzu? […]

  7. gervazy 11/12/2013 w 5:26 pm - Odpowiedz

    Bardzo dziękuję Kamilu za ten wpis. Moja świadomość zdecydowanie powiekszyła się dzięki Twojemu wpisowi. Pewnie bardzo cieszyłbym się gdyby nie chodziło o poznanie mechanizmu dzięku któremu jestem systematycznie okradany przez banki. I tak chyba wypada się cieszyć bo teraz wiem przynajmniej jak to robią więc może uda się znaleźć sposób żeby temu zapobiec.
    Trafiłem dziś na Twój blog (z wykopu) i zdaje się, że będę tu częściej zaglądał 🙂
    pozdrawiam

    • Kamil Cywka 11/12/2013 w 9:15 pm - Odpowiedz

      Witaj! :-). Na komentarz do wpisu o wierze już odpowiedziałem, teraz czas na ten. Misją The Spinning Top Blog jest promowanie świadomego życia we wszystkich jego aspektach oraz szeroko pojętej wolności. Teksty piszę sam i dobieram je właśnie według takiego klucza, ale wokół bloga rozwija się prężna społeczność, społeczność ludzi, którzy chcą żyć świadomie, ludzi zmęczonych medialną papką, serialami i programami typu show. Cieszę się, że ten i inne wpisy Cię zainteresowały. Ludzie włączający się w dyskusję są tu bardzo mile widziani. Pozdrawiam serdecznie! :-).

  8. Dominik 12/12/2013 w 10:22 am - Odpowiedz

    dobry film opisujący ten proces „Pieniądze jako dług ”
    http://www.youtube.com/watch?v=kgWsER4IpEw

  9. Dracan 12/12/2013 w 11:56 pm - Odpowiedz

    Kilka uwag
    1. Pożyczki to nie to samo, co kredyt. Kredyt opiera się o omawianą kreację pieniądza (z rezerwami itp), zaś pożyczka w 100% pokrywana jest majątkiem pożyczającego – stąd tak wysokie oprocentowanie pożyczek (sięgające nawet do 100%+ rocznie – w porównaniu do tego kredyty kosztują do ok 20%).

    2. Gdyby nie kredyty – pieniądz byłby jeszcze droższy – mniej więcej tak drogi jak teraz pożyczki. Dlaczego to problem? Dlatego, że większość firm i osób prywatnych korzysta z pożyczanych pieniędzy po to, by pozwolić sobie teraz na coś, na co w innym wypadku by ich było stać dopiero za kilkadziesiąt lat. Wyobraź sobie, że dopiero w wieku 40 lat wyprowadzasz się od rodziców, bo 30 lat zbierałeś na własne mieszkanie.

    3. Cały mechanizm oparty na długu ma jedną niepodważalną zaletę. Możemy teraz korzystać z owoców naszej przyszłej pracy i dzięki temu o wiele lat dłużej żyć w dostatku np. pozwalając sobie na domek jednorodzinny w wieku 30, a nie 60 lat. Ten sam efekt ma miejsce także po stronie producentów, którzy dzięki kredytom mogą teraz finansować wynalazki przyszłości. Sumując – kredyty czynią nas nie biedniejszymi, a bogatszymi, bo dzięki nim niemalże każdy z nas ma komputer, smartfon, żyje w mieszkaniu lub domu z bieżącą wodą, łazienką, sensownym ogrzewaniem itp. Bez kredytów jakość naszego życia byłaby niewiele lepsza niż w latach 40′ i 50′. (tak na oko. Może nawet gorzej).

    System kredytów sprawia, ze handlujemy obietnicą swojej pracy w przyszłości zamiast wykonaną pracą w przeszłości, dzięki czemu teraz korzystamy z owoców przyszłości. Jak dla mnie – dobry deal.

    • a6 17/12/2013 w 5:31 pm - Odpowiedz

      Tak, tylko kiedyś na dom pracowało się 5-7 lat, a nie 30-40!
      I można było odlożyć, nawet za bardzo nie ograniczając swoich wydatków. Kiedyś ludzie mieli pieniądze a teraz długi. Modsze pokolenie nawet już tego nie ogarnia, że można inaczej. Podobnie jak nie zna smaku prawdziwej szynki czy chleba! Bo by ich poprostu nie było stać. Przy dzisiejszych technologiach 30 lat spłacania kawałka ziemi, zlepku zaprawy, kamorów zwanych mieszkaniem, czy wydmuszki samochodu wyplutej z taśmy która przejeździ jedynie 1/7 tego co auta z lat 80?! ŻART!!! Jest takie powiedzenie: „złoto jest pieniądzem królów, srebro pieniądzem szlachty a dług pieniądzem biedaków”. Ostatnio w telewizji jeden z pożyczkodawców się reklamuje sloganem: „pieniądze współczesnych ludzi” – brzmi znajomo? 🙂

      • huehue 03/01/2014 w 7:37 pm - Odpowiedz

        Panie, w normalnych krajach tyle sie pracuje na dom 🙂

  10. Anonim 17/12/2013 w 5:23 pm - Odpowiedz

    Chryste dobry deal bo dzisiaj pozyczam 300 tys a musze oddac 450 ?? Dobry deal to taki w ktorym pracuje piec lat na to mieszkanie i nie musze brac kurwa zadnej pozyczki. Dobry deal robia banki ktore nie robia nic i wszyscy na nie pracują. Tak kraje oddaly bankom prawo do tworzenia pieniadza i tutaj nastapil koniec demokracji.

    • a6 17/12/2013 w 5:33 pm - Odpowiedz

      Dokładnie o tym piszę w ripoście powyżej. Pozdrawiam! 🙂

    • Jurek 19/12/2013 w 4:35 pm - Odpowiedz

      To idz sam wyprodukuj materiały, sam je przetransportuj, sam wydobyj ropę, stal, sam złóż samochód, sam wykonaj roboty. Wszystko w 5 lat. Powodzenia!

      Możesz też odkładać sobie na konto i za lat pożyszyć komuś innemu na mieszkanie. Nie będziesz posiadać swojego, więcej – pożyczyłes pieniądze i nie będzie cię na nei stać kolejne 5 lat. Rękę dam sobie uciąć, że uczciwie zarządasz oddania po 5 latach tej samej kwoty….

      Łatwo narzekać na banki, ale to ty, nie one, chcesz sobie kupić mieszkanie, smaochód i żyć życiem, na które cię nie stać.

      • a6 20/12/2013 w 1:42 pm - Odpowiedz

        Po pierwsze – odpowiedz nijak sie ma do tego o czym pisze. Po drugie zyje zyciem, na ktore mnie stac. Nigdy nie bralem kredytu i nie zamierzam. Po trzecie jesli chce komus pozyczyc 100 zl to musze miec 100 zl. Bank aby pozyczyc 100 musi miec jedynie 10.Pozyczka polega na wklapaniu wirtualnej sumy, ktora z nadwyzka musi „zmaterializowac” ten kto splaca swoja praca.

  11. bez ego 20/12/2013 w 12:23 pm - Odpowiedz

    Hej – ciekawe podejście – gdybys Janka zastąpił rządem byłoby prawie MMT :). Ale brakuje mi w przykładzie opcji zarobienia pieniędzy pracą. Kredyt nie jest przecież jedynym źródłem pieniędzy. Co byś na to powiedzał?

    • Kamil Cywka 20/12/2013 w 12:52 pm - Odpowiedz

      Witaj!;-) Miło mi, że tekst Cię zainteresował. Jak zapewne zauważyłeś, teksty na The Spinning Top Blog mają charakter popularyzatorski, więc raczej ograniczam się do uwrażliwiania, uświadamiania na pewne tematy, a resztę pozostawiam ludziom.

      Nie mam doktoratu z ekonomii i jeszcze wiele przede mną, jeśli chodzi o tematykę związaną z systemem monetarnym. Dlatego z zainteresowaniem czytam wszystkie komentarze. Co do twojego pytania, to w tekście oczywiście posłużyłem się skrótem myślowym, żeby ludziom było łatwiej zrozumieć sam mechanizm działania współczesnego systemu monetarnego. W tekście chodziło mi oczywiście o walutę, a jak wiadomo waluta to nie to samo, co pieniądz (piszę o tym w osobnym wpisie pt. „Waluta a pieniądz”). Pieniądz to nic innego jak nośnik produktów pracy. Bez tego jest bezwartościowy. Złoto byłoby tylko kawałkiem żółtego metalu, gdyby nie to, że jego wydobycie wymaga niemałego wkładu pracy. Waluta z kolei to takie pokwitowanie na pieniądz. Coś jak z kwitkiem na koszulę w pralni: kwitek jest walutą, a koszula pieniądzem. Kredyt to z kolei obietnica pracy w przyszłości, wypłacana w formie waluty. Dzisiejsze waluty są oderwane od pracy/pieniądza. Pozdrawiam!

      • bez ego 20/12/2013 w 1:00 pm - Odpowiedz

        Ja akurat jestem i po ekonomii i po filozofii ekonomii 🙂 OK. Czyli to nie jest model całej gospodarki, tylko jej systemu bankowego, tak? Bo ja myślałam, że to pierwsze 🙂 Z tym MMT pytałam, bo jest to w tej chwili najbliższa mi teoria kreowania pieniądza 🙂 Poruszasz gdzieś ten temat…? Chętnie spojrzę 🙂

        • bez ego 20/12/2013 w 1:02 pm - Odpowiedz

          hmmm. jak byś mógł skasować te uśmiechy w lewym marginesie, będę wdzięczna – ja nie mogę się do nich już dostać 🙂 (i ten komentarz – nic nie wnosi do dyskusji :))

  12. Kamil Cywka 20/12/2013 w 1:44 pm - Odpowiedz

    Co do kwestii emotikonów, to one niestety żyją własnym życiem – nie umiem tego ogarnąć. Najlepiej wstawiać je bez spacji, o tak;-). Bardzo ciekawe połączenie studiów. To musiał być pasjonujący czas. Lubię tę tematykę, wchodzę w nią coraz głębiej, choć interesują mnie też inne tematy związane z szeroko pojętą świadomością i wolnością. MMT to chyba nieco za ciężki temat jak na bloga o charakterze popularyzatorskim. Zobaczymy, być może udałoby mi się „streścić” coś takiego w przystępnej formie;-). Co do pytania, czy poruszam coś, czy nie, to tematykę bloga najlepiej obrazują tagi w sekcji „Tematy”. Wystarczy kliknąć jakieś hasło i wyświetlą się wszystkie wpisy z nim związane;-).

  13. bez ego 20/12/2013 w 2:44 pm - Odpowiedz

    ok. Już widzę, że mamy podobne zdanie na temat obecności pana Rostowskiego w grupie o celach nie wyjaśnianych wyborcom:) I o US vs Kadafi et al:) Na MMT chętnie poczekam. A jeśli chodzi o świadomość i wolność to zapraszam do siebie – ostatni tekst jest o wolności właśnie.

    • Kamil Cywka 20/12/2013 w 2:48 pm - Odpowiedz

      Kliknąłem sobie follow. Rzuciwszy okiem, tematyka mnie jak najbardziej interesuje, więc na pewno będę zaglądać, zwłaszcza w przerwach (albo trakcie) między zakąszaniem bożonarodzeniowych smakołyków;-).

      • bez ego 20/12/2013 w 2:53 pm - Odpowiedz

        hahaha zapraszam. wiesz jak trafiłam na twojego bloga? koleżanka napisała do mnie maila: „patrz patrz taki blog jak miałaś pisać! przez chwilę myślałam ze to twój” bo miałam jakiś czas temu ochotę pisać dokładnie taki blog jak ty, ale bez ego zabiera mi za dużo czasu. Więc dobrze, że ty to robisz – czuję się zwolniona:D Ale zaglądać zamierzam regularnie:) Też follownęłam. To dużo smakołyków życzę. Acz przerw też kilka:)

        • Kamil Cywka 21/12/2013 w 4:45 pm - Odpowiedz

          Niewiarygodne, w jak różny sposób ludzie trafiają na The Spinning Top Blog;-).

  14. ciwfrbnp@live.com 14/01/2014 w 9:52 am - Odpowiedz

    Really informative blog article.Much thanks again.

  15. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  16. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  17. […] UWAGA: Niniejszy wpis dotyczy wcześniej opublikowanego przeze mnie wpisu o współczesnym systemie monetarnym. Znajdziesz go tutaj: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu? […]

  18. 07/03/2014 w 9:40 am - Odpowiedz

    […] . . […]

  19. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  20. […] bardzo interesuje was to, co dzieje się z waszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Wpis pt. Co ty kurwa wiesz o pieniądzu przebił popularnością wszystkie dotychczasowe. Ponadto wzbudził sporo kontrowersji, co widać […]

  21. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  22. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  23. […] bardzo interesuje was to, co dzieje się z waszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Wpis pt. Co ty kurwa wiesz o pieniądzu przebił popularnością wszystkie dotychczasowe. Ponadto wzbudził sporo kontrowersji, co widać […]

  24. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  25. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  26. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  27. T 05/05/2014 w 7:00 pm - Odpowiedz

    200 lat przed Chrystusem Rzymianie nie miali cesarzy, w 48 r. n.e. Juliusz Cezar nie mógł przeprowadzić żadnej reformy bo od dawna nie żył. Co ty kurwa wiesz o rzymianach? 😀

  28. Anna 12/05/2014 w 8:06 am - Odpowiedz

    Tak pozornie „na boku”:
    Masz prawie we wszystkim rację a „prawie” bierze się stąd, że przyjąłeś retorykę „wroga” i w niej się poruszasz 🙂
    Bo co jeśli ekonomia żadną nauką nie jest, pieniądz – jak piszesz – to ledwie wyznacznik pracy a pełną kontrolę nad nim gwarantuje niemal w stu procentach szubienica zainstalowana na zmyślnej zapadni na Stadionie Narodowym?
    (Co uzasadniłoby istnienie tego stadionu 🙂 )

    • Kamil Cywka 13/05/2014 w 6:02 pm - Odpowiedz

      Cześć 🙂

      No masz rację – jestem wrogiem tego systemu. On działa na szkodę ludzi i na swój sposób staram się z nim walczyć. Wiem, że na chłodno łatwiej zachować trzeźwość myślenia, ale czasem o to ciężko ;-).

  29. Ja 26/05/2014 w 5:05 pm - Odpowiedz

    mnie sie wydaje, że banki traktują odsetki jako swój zysk, jeśli Janek pożyczy 100 zł przy oprocentowaniu 20% to nawet kiedy odda wszystkie swoje pieniądze to i tak w biegu zostanie 20 zł które wkrótce do niego wrócą

  30. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  31. – Sto lat niewoli 02/06/2014 w 10:58 am - Odpowiedz

    […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  32. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  33. […] bardzo interesuje was to, co dzieje się z waszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Wpis pt. Co ty kurwa wiesz o pieniądzu przebił popularnością wszystkie dotychczasowe. Ponadto wzbudził sporo kontrowersji, co widać […]

  34. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  35. […] Zobacz też: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu. […]

  36. – Viva la Revolution! 10/06/2014 w 6:37 pm - Odpowiedz

    […] banki nie mogły tworzyć pieniędzy z niczego, przez co tracą one na wartości (szerzej o tym: Co ty kurwa wiesz o pieniądzu)? Żeby nie trzeba było czekać na przelew i jeszcze za niego płacić? A przede wszystkim – […]

  37. […] w której pieniądz jest bezwartościowy. We współczesnym systemie monetarnym pieniądz jest towarem, a skoro taki towar można mieć za darmo lub prawie za darmo, to oznacza to nic innego jak to, że […]

  38. […] sytuację, w której pieniądz jest bezwartościowy. We współczesnym systemie monetarnym pieniądz jest towarem, a skoro taki towar można mieć za darmo lub prawie za darmo, to oznacza to nic innego jak to, że […]

  39. […] sytuację, w której pieniądz jest bezwartościowy. We współczesnym systemie monetarnym pieniądz jest towarem, a skoro taki towar można mieć za darmo lub prawie za darmo, to oznacza to nic innego jak to, że […]

  40. M 08/12/2015 w 11:29 am - Odpowiedz

    Dodatkowo, podrzucam ciekawy tekst, który trochę dezaktualizuje treść tego artykułu: http://www.pragcap.com/bank-lending-is-primarily-a-demand-side-issue/

  41. […] na łamach The Spinning Top Blog. Wpisy pt. Kryzys to dopiero będzie, Waluta a pieniądz czy Co ty kurwa wiesz o pieniądzu biją rekordy popularności. W sytuacji idealnej, aby zwrócić suwerenność monetarną zarówno […]

  42. […] swoich wpisów. Dla niezorientowanych w temacie polecam wpisy pt. „Waluta a pieniądz” oraz „Co ty kurwa wiesz o pieniądzu?”, a tymczasem z całego serca życzę Szwajcarom rozsądku przy […]

  43. […] sytuację, w której pieniądz jest bezwartościowy. We współczesnym systemie monetarnym pieniądz jest towarem, a skoro taki towar można mieć za darmo lub prawie za darmo, to oznacza to nic innego jak to, że […]

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.