Wybory za nami, emocje z nimi związane również. Osobiście jestem rozgoryczony wynikami, no ale skoro już wybieramy nasze elity w tak nieszczęsnej i wadliwej formule, jaką jest demokracja przedstawicielska z powszechnym czynnym prawem wyborczym, to należy uszanować jej wyroki. Celowo zwlekałem z tym wpisem, żeby nabrać nieco dystansu i móc na chłodno ocenić nową sytuację polityczną, w jakiej się znaleźliśmy.

Prawo i Sprawiedliwość (37,58%)

Wielki zwycięzca tych wyborów. Do samego końca miałem nadzieję, że nie uzyskają większości. Ale trend mieli wzrostowy i wszystko wskazywało na to, że zgarną całą pulę. Niestety w społeczeństwie wciąż pokutuje przekonanie, że PiS to jedyna realna alternatywa dla Platformy Obywatelskiej, co widać po wynikach. Tymczasem obie partie różni w zasadzie tylko to, że ta pierwsza nieco wolniej demontuje Polskę. PO robiła to w sposób otwarty, często wręcz bezczelny. Pomijam różnice światopoglądowe pomiędzy obiema partiami, gdyż są one drugorzędne. Przez in vitro, religię w szkołach i związki partnerskie nie wyjechał z kraju prawdopodobnie ani jeden Polak.

Marne to pocieszenie, ale są pewne plusy tej sytuacji. PiS ma większość parlamentarną i swojego prezydenta. Nie będzie żadnych wymówek, za to odpowiedzialność całkowita. Można również zakładać, że gorzej niż za rządów PO nie będzie. Jak już wcześniej wspominałem, w przypadku PiS, z racji jego narodowo-katolickiego zabarwienia, dynamika demontażu państwa powinna trochę wyhamować. Widać to choćby po kilku antypolskich ustawach zawetowanych niedawno przez Andrzeja Dudę. Niestety socjalizm pozostanie socjalizmem, a więc zmiany filozofii rządzenia krajem i podejścia do gospodarki absolutnie nie należy się spodziewać.

Platforma Obywatelska (24,09%)

Trend w sondażach mieli mocno spadkowy, dlatego zakładałem wynik poniżej 20%. Tu też spotkało mnie rozczarowanie. Najwyraźniej retoryka antypisowska wciąż skutecznie przemawia do społeczeństwa, a podział PO-PiS pozostaje żywy. Skandaliczne decyzje PO można by długo wymieniać. Dla mnie naprawdę niebywałe jest to, że partia, która przez dwie kadencje kłamała, miała w nosie obywateli (i ich projekty), przyjmowała szkodliwe, antypolskie ustawy, realizowała obcą rację stanu i była uwikłana w liczne afery, uzyskuje tak wysoki wynik. Po ośmiu latach plucia im w twarz część Polaków chce więcej.

Kukiz ’15 (8,81%)

Obstawiałem wynik w przedziale 5-10% i w tym przypadku nie pomyliłem się. Jak już wspominałem w jednym z wcześniejszych wpisów, lubię Pawła. Kibicuję mu. To dobry człowiek, patriota i obywatel zatroskany o losy kraju. Nie mam wątpliwości, że chce dobrze dla Polski. O zaufaniu do jego osoby świadczy wysoki wynik w wyborach prezydenckich. Udało się mu wprowadzić co najmniej kilkanaście wartościowych osób do Sejmu. Reszty nie znam, ale będę uważnie śledzić ich poczynania. Szkoda, że PiS uzyskało większość, bo ugrupowanie Kukiza mogło być świetnym języczkiem u wagi. Co do dalszych losów jego ruchu podtrzymuję swoją prognozę. Cyt. z poprzedniego wpisu:

„Po pierwsze, ruch Kukiza to takie polityczne multikulti. Są w nim narodowcy, solidarnościowcy, wolnorynkowcy, woJOWnicy, demokraci bezpośredni i inni. W moim odczuciu „konieczność zmiany systemu, rozwalenia partiokracji, wprowadzenia JOW-ów i odzyskania Polski”, bo taki przekaz płynął i płynie z obozu Pawła, to zdecydowanie za mało, by utrzymać ten ruch w ryzach. Niepokoi też brak jasnego programu. Do tej pory słyszeliśmy tylko, że istnieje jakaś „strategia”. Co ona zawiera, tego nie wiem. Być może niezbyt uważnie śledziłem komunikaty, a być może jest ona tylko zbiorem pobożnych życzeń, który nie przebił się do opinii publicznej. Doceniam społeczny aspekt ruchu, ale jest wielce prawdopodobne, że w perspektywie krótko- lub średnioterminowej ugrupowanie to najpierw się rozleci, a potem rozpłynie w politycznym uniwersum”.

.Nowoczesna (7,60%)

Prognozowałem wynik nieco nad progiem, ale nie aż tak wysoki. Jednak Nowoczesny Ryszard pokazał, że można. A konkretniej, że można:

– w pół roku z niczego zrobić partię, która wchodzi do Sejmu;
– pójść do wyborów z tymi samymi hasłami, co PO, i (zasadniczo będąc jej odnogą) osiągnąć świetny wynik;
– wziąć kredyt pod przyszłą subwencję, jednocześnie sprzeciwiając się finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa;
– od wielu lat być częścią systemu, a jednocześnie walczyć z nim;
– przewalutować swój kredyt na złotówki, a przy tym doradzać innym pozostanie przy franku i grać fachowca ds. ekonomicznych;
– za petrudolary kupić przychylność mediów, które przekują to w zaufanie społeczne.

Ryśka będę konsekwentnie hejtować, bo po ewentualnych nieudanych rządach PiS-u to on i jego malowani antysystemowcy będą pierwszymi kandydatami do przejęcia władzy (przy założeniu, że ruch Kukiza się rozleci). A Polski po prostu nie stać na powtórkę z PO.

Zjednoczona Lewica (7,55%)

Prognozowałem, że nie przekroczą progu i ku mojemu zadowoleniu w tym przypadku nie pomyliłem się. Pięknie jest obudzić się w Polsce, w której wśród rządzących nie ma już postkomunistów spod szyldu SLD. Wiadomo, że oni zdążyli pochować się również pod innymi szyldami, ale to wydarzenie ma wymiar głęboko symboliczny. Niezmiernie cieszę się z tego faktu, choć należy pamiętać, że wartości lewicowe wciąż mają w Polsce największą liczbę wyznawców. Można zakładać, że lewica w tej czy innej formie zechce wrócić. Oni na pewno nie powiedzieli ostatniego słowa, a jak pokazał przykład Ryśka, za odpowiednią kasę można podpompować dosłownie każdego.

Polskie Stronnictwo Ludowe (5,13%)

Przewidywałem wynik poniżej progu. Jakimś cudem jednak projekt polityczny pod nazwą Rodzina PSL na Swoim wciąż jest niezatapialny. Ale spokojnie, trend mają cały czas spadkowy i za cztery lata już (prawie) na pewno zabraknie ich w Sejmie.

KORWiN (4,76%)

Zgodnie z zapowiedzią swój głos oddałem na Partię KORWiN. Prognozowałem wynik w przedziale 5-10%, podobnie jak w przypadku Kukiza. Niestety niespełna pięć procent głosów należy uznać za rozczarowanie. Nie jest dla mnie żadnym pocieszeniem, że to i tak duży skok poparcia w porównaniu do poprzednich projektów politycznych Janusza. Ten wynik oznacza, że wolnościowcy nie będą mieć swojej reprezentacji w polskim parlamencie. Głos rozsądku znowu przegrał. To przykre. Naprawdę brakuje słów. Ludzie nie chcą prawdy, bo prawda w oczy kole.

Razem (3,62%)

Zandberg, człowiek, który w tydzień zniszczył polską Lewicę. Szkoda tylko, że zrobił to w tak świetnym stylu, że teraz za pieniądze polskich podatników jego partia będzie mogła przez co najmniej cztery lata głosić te swoje neo-bolszewickie brednie, oczywiście bez 75% podatku. No ale są plusy dodatnie i plusy ujemne.

Źródła zdjęć:
1. www.onet.pl.

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Czynne prawo wyborcze nie dla każdego?