Emocje związane z wyborami prezydenckimi już za nami. Działo się, oj działo. Nie pomogło straszenie PiS-em i duszną atmosferą IV RP, zaklinanie rzeczywistości ani wyzywanie wyborców Kukiza od gówniarzy. Nie pomogło po kilkanaście artykułów dziennie przeciwko Dudzie publikowanych w mediach głównego nurtu. Nie pomogło dyskredytowanie Wojciecha Sumlińskiego jako „człowieka, na którym ciążą poważne oskarżenia”. Medialna machina, przynajmniej na chwilę, zacięła się, a miny tych wszystkich Kuźniarów, Żakowskich i Kraśków po ogłoszeniu wyników w I i II turze były bezcenne.

Tymczasem rozpoczęły się przymiarki do zdecydowanie ważniejszych wyborów, czyli parlamentarnych. Trwa szybka przebudowa sceny politycznej oraz przemalowywanie logotypów. Partyjny beton trzęsie portkami przed jesienną ofensywą antysystemowców, dlatego zapewne po wakacjach zobaczymy co najmniej kilka spektakularnych transferów, nagłe zmiany poglądów i ciągnący się tygodniami festiwal obietnic. Na pewno będzie jeszcze okazja, by o tym napisać na The Spinning Top Blog, a dziś chciałem pokrótce wyjaśnić, czym kierowałem się głosując w pierwszej turze na Grzegorza Brauna, a w drugiej przeciwko Komorowskiemu.

I tura

Trzeba przyznać, że w pierwszej turze mieliśmy do czynienia ze swoistym problemem bogactwa. Kandydatów idealnych oczywiście nie ma, ale wybór osobowości i reprezentowanych przez nie ideologii był naprawdę szeroki. Do samego końca wahałem się, czy zagłosować zgodnie z własnym sumieniem, czy taktycznie. Ostatecznie wygrała ta pierwsza opcja i wybór padł na Grzegorza Brauna. Spojrzałem na tę postać całościowo. Wybaczyłem mu żenujący (jak na jego możliwości) występ w debacie kandydatów na Prezydenta i te dziwne, zakrawające na narkotyczne, dywagacje o tym, czy mistrz Yoda jest Żydem. Mimo że jestem ateistą, nie przeszkadza mi jego często demonstracyjny katolicyzm. Grzegorz Braun to człowiek dużego formatu. Ma głębokie rozeznanie geopolityczne i imponującą wiedzę historyczną. Dla mnie historia jest królową nauk, więc uważam taką wiedzę za niezwykle cenny zasób. Ponadto Grzegorz Braun to państwowiec i wolnościowiec z krwi i kości. Jego patriotyzm jest nieskazitelny. Uważam go za przedstawiciela prawdziwej polskiej inteligencji, intelektualnej elity. Takich ludzi warto wspierać. Żałuję, że do mediów nie przebił się jego przekaz o tym, by nie popychać Polski do wojny z Rosją, nie wciągać kolejnych pokoleń do piramidy finansowej, jaką jest ZUS, albo o rozszerzeniu dostępu do broni palnej czy budowie silnej armii. Cóż, najwyraźniej człowiek ten nie sprawdza się w szybkich, dwuminutowych akcjach.

II tura

W drugiej turze nie miałem już niestety przywileju zagłosowania zgodnie z własnym sumieniem, dlatego tym bardziej cieszę się, że skorzystałem z niego w pierwszej. Zagłosowałem zatem taktycznie, czyli przeciwko Komorowskiemu (nie mylić z na Dudę). Powodów było wiele, ale do tych najważniejszych zaliczyłbym:

  • palącą potrzebę ograniczenia wpływu służb specjalnych o komunistycznym rodowodzie na losy państwa;
  • podpisanie przez Bronisława Komorowskiego szeregu ustaw godzących w interes obywateli, m.in. ustawa 1066, GMO, podwyżka VAT, OFE;
  • brak stanowczej reakcji na wypaczenie wyników wyborów samorządowych („kwestionowanie wyników wyborów to odmęty szaleństwa”);
  • astronomiczne koszty utrzymania Prezydenta i jego świty;
  • po przegranej pierwszej turze – żałosne pozowanie na pro-obywatelskiego Prezydenta;
  • żenujące wpadki i gafy;
  • firmowanie swoją twarzą skompromitowanego projektu politycznego, jakim jest Platforma Obywatelska.

Jeśli chodzi o Andrzeja Dudę, to nie robię sobie większych nadziei, że jego wybór coś zmieni. Dla mnie PO i PiS to to samo, a jedyna różnica między nimi polega na tym, że PiS znacznie wolniej demontuje państwo. Platforma nie ma w tym względzie żadnych skrupułów; robi to wręcz ostentacyjnie, oczywiście przy milczącej zgodzie społeczeństwa. Jednak w ostatecznym rozrachunku wizja kolejnych pięciu lat rządów Bronisława Komorowskiego o wiele bardziej mnie przeraża niż pierwsza kadencja Andrzeja Dudy. Po prostu dla mnie zestaw Komorowski + PO + Niesiołowski to większa szkoda dla Polski niż zestaw Duda + PiS + Macierewicz.

Źródła zdjęć:
1. www.pch24.pl.
2. www.wiadomosci.wp.pl.

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Apel do Polaków.