Ostatnio zauważyłem, że w moim otoczeniu coraz więcej ludzi podejmuje decyzję o wyjeździe z Polski lub ją rozważa. Nawet ci, którzy jeszcze nie tak dawno w ogóle nie brali takiej opcji pod uwagę, dziś nie wykluczają wyprowadzki na wyspy czy do Niemiec w bliższej lub dalszej perspektywie. Druga fala emigracji rozgrywa się na naszych oczach – i jest zupełnie inna od pierwszej.

Po naszej akcesji do Unii Europejskiej w 2004 roku poszczególne państwa członkowskie zaczęły otwierać swoje rynki pracy dla Polaków – jedne od razu, inne po okresach przejściowych. Rozpoczęła się pierwsza fala emigracji. Ale wtedy wyjeżdżali głównie ludzie w średnim wieku, bezrobotni oraz ci, którzy zupełnie nie potrafili odnaleźć się w polskich realiach. Znacznie rzadziej były to osoby młode. Również charakter tych wyjazdów był inny. Pamiętam, że ludzie wyjeżdżali głównie zarobkowo, na parę miesięcy, czasem rok, dwa. Potem wracali i wydawali zarobioną kasę w Polsce. Po angielsku potrafili powiedzieć co najwyżej „thank you” i „fuck you”, nie bez powodu więc były to wyjazdy na tzw. zmywak. Jedni wracali z tarczą, inni na tarczy. Media co rusz pokazywały zdjęcia Polaków koczujących na londyńskich dworcach…

Dziś jest inaczej. Wyjeżdżają przede wszystkim ludzie młodzi. Wychowani na grach komputerowych i anglojęzycznych serialach, język mają w małym palcu. Całkiem nieźle wykształceni, często z doświadczeniem w zawodzie, mają dużo większą szansę odnaleźć się na obczyźnie niż przedstawiciele pierwszej fali, którzy poniekąd przecierali im szlaki. O ile, jak to mówią młodzi, „hajs się musi zgadzać”, to w przeciwieństwie do pierwszej fali druga nie wyjeżdża na wyspy zarobkowo. Druga wyjeżdża, bo nie chce żyć w Polsce. Ci ludzie nie zamierzają wracać. Co ciekawe, znacząco zmienił się też odbiór emigrantów przez społeczeństwo. Kiedyś często można było usłyszeć teksty typu: „jak się nie podoba życie w Polsce, to wyp… na zmywak!”. Dzisiaj szukanie swojej szansy na lepsze życie za granicą jest czymś normalnym, a do wyjazdu swoje dzieci często namawiają sami rodzice. Druga fala emigracji to nie są pracownicy fizyczni. To polska inteligencja, pokolenie rozczarowane tym, co zobaczyło „po studiach”. Drenaż mózgów trwa w najlepsze…

Czy można się temu wszystkiemu dziwić? Młodzi pojeździli trochę po świecie. Wiedzą, że można inaczej. I tak jak podczas powstania nie należy oczekiwać od wszystkich heroicznej postawy, tak nie należy oczekiwać, że większość młodych będzie walczyć o nową, lepszą Polskę, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogrom problemów i absurdów, z jakimi musimy się tu w kraju mierzyć. Ludziom szkoda na to życia, bo wynik tej walki jest niepewny. Młodzi Polacy chcą perspektyw, chcą normalności. Ja póki co zostaję i będę walczyć, ale emigrantom się nie dziwię. W pełni ich rozumiem.

Źródła zdjęć:

1. www.se.pl.
2. www.biznes.interia.pl

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Jak zmienić Polskę – 10 postulatów.