Pamiętacie Cypr? Jakiś czas temu, w ramach ratowania zadłużonych po uszy banków, skonfiskowano tam część środków ulokowanych na prywatnych kontach klientów. Niby były jakieś tam protesty, panika i oburzenie, ale kto oprócz Cypryjczyków i komentatorów finansowych dziś o tym wszystkim pamięta? A powinniśmy, bo był to bodaj pierwszy tak głośny i przeprowadzony na taką skalę przypadek bail-in’u, czyli ratowania banków z pieniędzy ich własnych klientów. Do tamtego momentu mieliśmy raczej do czynienia z pojęciem bail-out, czyli ratowaniem zagrożonych bankructwem banków z pieniędzy podatników. Ale ta era prawdopodobnie już za nami. Wchodzimy w erę bail-in’ów, czego dowodem jest niedawne spotkanie G20.

W tym roku możni tego świata spotkali się 16 listopada w Brisbane w Australii. Pozowali do zdjęć, poczynili jakieś tam ustalenia oraz, z racji konfliktu na Ukrainie, skrytykowali działania Władimira Putina. Wszystko działo się tak szybko, że najważniejsza rzecz jak zwykle „umknęła” mediom głównego nurtu. Otóż największe banki na świecie (tzw. too big to fail, czasem zwane też too big to jail) otrzymały oficjalną zgodę krajów G20 na używanie pieniędzy klientów ulokowanych na prywatnych kontach bankowych do inwestowania na rynku derywatów (instrumentów pochodnych). Teraz rządy tych krajów mają zamienić te ustalenia w prawo w formie odpowiednich ustaw. Jak tylko ustawy te wejdą w życie, banki będą mogły pokrywać straty na derywatach z pieniędzy klientów

Dla niezorientowanych derywat (za Wikipedią) to rodzaj instrumentu finansowego, niebędącego papierem wartościowym, którego wartość uzależniona jest od instrumentu bazowego, np. kursów akcji, rentowności obligacji, wysokości stopy procentowej, wartości indeksu giełdowego, a także tak nietypowych wskaźników, jak liczba dni słonecznych, wielkość opadu śniegu czy deszczu. Warren Buffet nazywa derywaty „finansową bronią masowego rażenia”. W dużym uproszczeniu derywaty to jak gra w kasynie. A w skali światowej to kasyno jest ogromne. Poniżej zestawienie zaangażowania największych banków w rynek derywatów.

Derivatives-Holdings-Exposure-by-Major-Banks

Jak widać, derywaty stanowią dużą część bilansów banków (a często wielokrotnie je przewyższają). To tykająca bomba, która prędzej czy później wybuchnie. W 2008 roku, po wybuchu kryzysu finansowego, zapłaciliśmy za ten bajzel jako podatnicy. Decyzją G20 w dwa tysiące którymś tam zapłacimy ponownie, tym razem jako klienci. Zresztą o zakusach na nasze pieniądze pisałem już niejednokrotnie, m.in. we wpisie pt. Chcą ci zabrać oszczędności. Teoretycznie depozyty do określonej kwoty (różnej w zależności od kraju) są ubezpieczone (chronione) bankowym funduszem gwarancyjnym. Ale wiadomo, że to tylko teoria, bo gdy problem jest natury systemowej i nie dotyczy pojedynczego banku, to gwarancja odzyskania pieniędzy jest wirtualna, co dobitnie pokazał wariant cypryjski. Tymczasem banksterzy szykują nam powtórkę, tym razem na znacznie większą skalę.

Dla bardziej zainteresowanych polecam dwa artykuły na ten temat w języku angielskim:

It’s Official: the Worldwide Bail-ins Are Coming

New G20 Rules: Cyprus-style Bail-ins to Hit Depositors and Pensioners

Źródła zdjęć:

1. Zdjęcie 1: www.cnbc.com.
2. Zdjęcie 2: www.telegraph.co.uk.

Polub bloga na Facebooku:
www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Waluta a pieniądz.