Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Partie sejmowe będą próbować utrzymać się przy władzy lub ewentualnie zamienić się nią z inną partią sejmową w myśl zasady, że trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu. Z kolei partie pozasejmowe sprawdzą realną siłę internetowych lajków. W każdym razie czeka nas solidne i ciekawe przetarcie przed wyborami do Sejmu.

To nie będzie wpis o tym, na kogo głosować. Pisałem już o tym w Krótkim poradniku przedwyborczym. Poza tym jestem człowiekiem, który stroni od podsuwania ludziom gotowych rozwiązań, gdyż to ich intelektualnie rozleniwia. To będzie raczej wpis o doktrynerstwie i samodzielnym myśleniu, czyli skrajnie różnych podejściach do polityki, oraz o moich oczekiwaniach wobec partii aspirujących do przejęcia władzy w Polsce (od tych sejmowych niczego już nie oczekuję poza zejściem ze sceny).

Do wyborów coraz bliżej, więc na polskiej scenie politycznej zaroiło się od doktrynerów, a w Internecie – od ich wyznawców. Doktryner to osoba, która jest ślepo zapatrzona w określoną ideologię, bierze za pewnik słowa swojego lidera lub autorytetu oraz wyznaje, świadomie lub nie, zasadę, że jeśli fakty nie pasują do tezy, to tym gorzej dla faktów. Zasłyszanych informacji często nie weryfikuje ani nie poddaje krytycznemu osądowi. Doktrynerzy ściśle trzymają się jednego schematu myślowego, dlatego bardzo trudno się z nimi rozmawia. Automatycznie odrzucają nawet dobre – a przynajmniej warte rozważenia – rozwiązania, jeśli nie wpisują się one w wyznawaną przez nich ideologię. Warto zaznaczyć, że doktrynerów znajdziemy w każdej opcji politycznej, od prawa do lewa; nie są oni domeną jednej konkretnej organizacji politycznej czy społecznej. O ideologiach, doktrynerstwie i konsekwencjach naszych decyzji przy urnach piszę szerzej tutaj.

Na drugim biegunie mamy myślicieli. Ludzie ci potrafią myśleć samodzielnie i sami szukają rozwiązań problemów. Potrafią przy tym czerpać zarówno z prawej, jak i z lewej strony ideologicznego spektrum. Promują to, co dobre, a piętnują to, co złe. O myślicielach często mówi się, że są nijacy i nieokreśleni politycznie, bo nie utożsamiają się z żadną konkretną ideologią czy prądem myślenia. Gdy wzbiera ideologiczna fala, przez swoją nijakość, lub jak kto woli – neutralność, są odsuwani na bok. Na szczycie fali płyną zaś doktrynerzy, zabierając ze sobą kolejne umysły, jakże chętnie przyjmujące gotowe, proste rozwiązania.

O ile głosowanie na którąkolwiek partię sejmową to totalne, bardzo perwersyjne, intelektualno-moralne sado-maso, tak z partiami pozasejmowymi też mam problem. W przededniu każdych wyborów zawsze mamy do czynienia z tzw. partiami zagospodarowania niezadowolenia społecznego. Taką rolę pełniły swego czasu m.in. SLD, PO czy Ruch Palikota. Teraz czas na kolejną. Nie chcę być złośliwy, ale według mnie bardzo niepokojące jest to, że niektóre z nich idą po władzę jak wygłodniałe wilki, kłócąc się o partyjne stołki już na etapie poparcia oscylującego wokół progu wyborczego. Strach pomyśleć, co będzie dalej. Poza tym partia jest tylko na tyle silna, na ile silne są jej struktury terenowe. Partie sejmowe mają silne struktury, ale jest to jeden wielki beton, nepotyzm i bezkrytyczna maszynka do głosowania. Z kolei partie pozasejmowe to często zbieranina przypadkowych osób, które coś tam wiedzą, coś tam słyszały, albo po prostu są figurantami.

Głosowanie na określoną partię to najczęściej branie wszystkiego w pakiecie. Innymi słowy nie ma chyba w Polsce osoby, która zgadzałaby się ze wszystkimi postulatami danej partii, tymi gospodarczymi i tymi światopoglądowymi. The Spinning Top Blog bardziej niż partie wspiera oddolne ruchy, mimo dużej sympatii dla wielu postulatów głoszonych przez te pierwsze. Dlatego jeśli do 16 listopada któraś z partii pozasejmowych (przypominam: partie sejmowe = sado-maso) otwarcie nie zadeklaruje spełnienia wszystkich poniższych postulatów, to prawdopodobnie nie wezmę udziału w wyborach, bo zwyczajnie nie będę mieć na kogo głosować. Oto czego oczekuję od partii aspirującej do przejęcia władzy w Polsce:

  1. Natychmiastowe zaprzestanie zadłużania państwa; zasada zrównoważonego budżetu bez względu na okoliczności; konkretny plan i horyzont czasowy całkowitej spłaty istniejącego zadłużenia.
  2. Natychmiastowe rozpoczęcie szeroko zakrojonej kampanii społecznej mającej na celu uświadomienie społeczeństwa na temat mechanizmów funkcjonowania współczesnego systemu monetarnego.
  3. Sprowadzenie z Banku Anglii polskiego złota (w przypadku odmowy – zerwanie stosunków dyplomatycznych i ew. dalsze kroki); powiększanie rezerw złota i innych metali szlachetnych z zysków NBP; nakreślenie planu i horyzontu czasowego wprowadzenia parytetu waluty państwowej z jakimś dobrem trwałym.
  4. Otwarte odrzucenie możliwości wejścia do strefy euro.
  5. Prawne usankcjonowanie walut lokalnych i wirtualnych oraz ich szeroko zakrojona promocja w społecznościach.
  6. Natychmiastowe zniesienie instytucji tzw. jedynego legalnego środka płatniczego.
  7. Upublicznienie wszystkich akt i dokumentów służb bezpieczeństwa z poprzedniego ustroju.
  8. Natychmiastowa zmiana ordynacji wyborczej; wprowadzenie demokracji bezpośredniej (m.in. JOW-y, obowiązkowe referenda po zebraniu określonej liczby podpisów, weto ludowe, obywatelska inicjatywa ustawodawcza, elektroniczne głosowanie, zniesienie immunitetów i przywilejów posłów i senatorów).
  9. Okresowe organizowanie referendów w ważnych społecznie kwestiach (podatki, ubezpieczenia społeczne, opieka zdrowotna, edukacja, wojskowość, posiadanie broni palnej, legalizacja niektórych narkotyków, prostytucji itd.).
  10. Wprowadzenie zasady bezwzględnej nadrzędności prawa krajowego nad prawem unijnym; prawo polskie jako obowiązujące, unijne – jako sugestia; w przypadku sprzeciwu UE – zorganizowanie referendum w sprawie dalszego członkostwa Polski w tej organizacji.

Źródła zdjęć:
1. Urna: www.tvp.pl.
2. Parlament Szwajcarii: www.szwajcaria.net.

Polub bloga na Facebooku:
www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Targowisko ideologii.