W pierwszej części niniejszego wpisu podzieliłem się z wami moimi wrażeniami z pobytu w KL Stutthof oraz przytoczyłem wypowiedzi anonimowego internauty i prof. Witolda Kieżuna na temat sytuacji w Polsce po 89. roku. Jeden z czytelników zasugerował mi, że w całej tej dyskusji należałoby wyjść od definicji wolności w ogóle, a dopiero potem skupić na innych, „cząstkowych” wolnościach. Sporo w tym racji, a więc spróbujmy.

Czym jest wolność

Weźmy pierwszą z brzegu definicję. Słownik języka polskiego wolność definiuje jako: i) niezależność jednego państwa od innych państw w sprawach wewnętrznych i stosunkach zewnętrznych; ii) możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą; iii) życie poza więzieniem, zamknięciem; iv) prawa obywateli wyznaczone przez dobro powszechne, interes narodowy i porządek prawny. Z kolei inna definicja mówi, że wolność to „jedna z podstawowych kategorii antropologiczno-ontologicznych, mająca fundamentalne znaczenie w filozofii, teologii, historiozofii, psychologii, socjologii, ekonomii, polityce, prawie itp.” oraz że „[jej] rozumienie bywa rozmaite i zależy od przyjętych koncepcji metafizycznych, teoriopoznawczych i etycznych”. A w najprostszym ujęciu, abstrahując od systemów, założeń i koncepcji, wolność to brak przymusu zewnętrznego.

Jak słusznie zauważyli komentujący poprzednią część wpisu, brak spójnej definicji wolności powoduje rozmaite nieporozumienia. I chyba musimy się z tym pogodzić, bo takiej jednej, spójnej definicji wolności po prostu nie ma. Aczkolwiek pewne „cząstkowe” wolności można by nazwać obiektywnymi, inne zaś – subiektywnymi. Na przykład możemy założyć, że we wspomnianym KL Stutthof raczej nikt nie czuł się wolnym człowiekiem. Więźniowie współczesnych zakładów karnych też nie określiliby się takim mianem. A więc w tej sytuacji możemy mówić o „wolności obiektywnej”, czyli takiej, którą każdy postrzega tak samo. Z kolei „wolność subiektywna” to taka, którą każdy postrzega inaczej. Dajmy na to osoby X i Y mieszkają w tym samym kraju i funkcjonują w tych samych realiach społeczno-ekonomicznych. Osoba X czuje się wolna, bo może np. podróżować, swobodnie wyrażać swoje poglądy, zarabiać pieniądze i głosować w wyborach. Osoba Y zaś powie, że ta wolność jest tylko pozorna, bo coś tam (tu można wstawić niemal dowolny powód). Skąd te rozbieżności?

Teoria suwaka

Rozbieżności te wynikają stąd, że wolność nie tylko nie ma stałej definicji, lecz także zmienia się w czasie i jest ściśle związana z systemami społecznym, politycznym i gospodarczym, w których funkcjonuje jednostka. Innymi słowy postrzeganie wolności nie istnieje w oderwaniu od tego, co było, i tego, co może być. Istnieje tylko „w porównaniu do”. A więc porównajmy.

Swego czasu, we wpisie pt. Krótki poradnik przedwyborczy, ukułem autorską teorię „suwaka wolności”. Bazując na powyższym założeniu, teoria ta mówi, że wolność to swoisty suwak, rozpinany lub zapinany w zależności od systemu, w którym przyszło żyć jednostce. Raz mamy jej mniej, a raz więcej. Suwak przedstawia się następująco:

Komunizm

Feudalizm / Absolutyzm

Faszyzm

Socjalizm

Socjaldemokracja

Liberalizm

Libertarianizm

Anarchokapitalizm

Jeśli chodzi o wolność jednostki (a o nią zawsze chodzi), to na samej górze (komunizm) suwak jest całkowicie zasunięty, zaś na samym dole (anarchokapitalizm) – całkowicie rozsunięty. Dziś jesteśmy mniej więcej pośrodku suwaka, żyjemy bowiem w socjaldemokracji. A więc, wracając do koncepcji „w porównaniu do”, tej wolności mamy całkiem sporo. Jest to oczywiście tylko teoria niszowego blogera, nie zaś opracowanie naukowe. Po prostu takie wnioski nasuwają mi się, ilekroć zagłębiam się w przeróżne ideologie i okresy historyczne, w których występowały.

Wolność a prawo

Ponoć pomaga rozgraniczenie pojęć wolność i prawo. Jedna z teorii mówi, że wolność jest „od” a prawo – „do”. I tak możemy mieć np. wolność od przymusu, wolność od terroru czy wolność od szykanowania w miejscu pracy; prawo zaś możemy mieć do samostanowienia, swobodnego przemieszczania się, wyrażania swoich poglądów czy praktykowania własnej religii. Jedne wolności i prawa gwarantuje konstytucja, inne są bardziej domniemane, „uniwersalne”. Cała zabawa zaczyna się dopiero na poziomie szczegółowym, bo jak pokazuje historia – ideologie i filozofie swoje, a rzeczywistość swoje.

Czytaj dalej: Rozważania na temat wolności (3).

Źródło zdjęć: wikimedia commons.

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Rozważania na temat wolności (1).