Gdy w 1999 r. bracia Wachowscy nakręcili pierwszą część „Matrixa”, świat zachwycił się oryginalną fabułą, oszałamiającymi efektami specjalnymi i świetną grą aktorską, a niektórzy psychofani zabijali swoich sąsiadów, myśląc, że to agenci. Nie znam osoby w moim lub około moim wieku, która by nie widziała tego filmu. Tyle że tamten matrix to (miejmy nadzieję) jedynie niezwykle widowiskowy wytwór bujnej wyobraźni braci Wachowskich. Prawdziwy matrix – ten, w którym przyszło nam żyć – to nie program komputerowy ani inteligentne, samowystarczalne maszyny. To potężna sieć wzajemnych powiązań, którą tworzą media, rządy, korporacje, agencje wywiadowcze i przywódcy religijni. Pomimo różnic w obu przypadkach cel jest ten sam – całkowite zniewolenie jednostki.

Zarówno kinowej, jak i współczesnej wersji matrixa nie da się dotknąć ani zobaczyć. Nikt też nie wytłumaczy ci, czym jest matrix. Czasem można go poczuć, na przykład idąc do pracy czy do kościoła, albo oglądając telewizję. Ale jego rzeczywisty zasięg widać dopiero po połknięciu czerwonej pigułki. Niestety większość z nas nie jest przygotowana na odłączenie od systemu, a duża część jest wręcz gotowa go bronić. Dlaczego? Bo albo są już tak dalece ukształtowani przez ten system, że ich światopogląd oraz światopogląd, który wyświetla im system, stały się jednym i tym samym, albo wiedzą, że świadome życie jest trudniejsze, a po przejściu na drugą stronę nic nie wygląda już tak jak dawniej. Każdy z nas niestety urodził się już w matrixie i został wychowany i uwarunkowany przez jego instytucje edukacyjne, religijne, rządowe, sądownicze i finansowe, dlatego tak trudno jest nam wyjść poza schemat i zacząć myśleć samodzielnie.

Gdyby rozrysować strukturę współczesnego matrixa, przypominałaby ona mniej więcej system feudalny. W takim systemie zarówno bieda, jak i bogactwo są dziedziczne, a człowiek przez całe życie porusza się w obrębie swojej klasy społecznej, z nielicznymi wyjątkami. Ale matrix to nie tylko to. To coś znacznie więcej. To dość nietypowy rodzaj więzienia. Dla tych, którzy ściśle trzymają się reguł tego więzienia, słuchają jego dyrekcji oraz bezgranicznie ufają przekazowi płynącemu z więziennej telewizji, życie w nim jest wygodne, spokojne, raczej bezproblemowe, często pełne uciech, rozrywki i przeróżnych atrakcji. Gorzej mają ci, którzy słuchają słów dyrekcji, a i tak robią swoje, a do przekazu z więziennej telewizji podchodzą z dużym dystansem. W najlepszym przypadku są oni posądzani o teorie spiskowe i choroby umysłowe, w najgorszym – zostają przeniesieni do więzienia o zaostrzonym rygorze.

Pomińmy tę drugą grupę, bo to wyrzutki i spiskowcy, generalnie bardzo dziwni ludzie. Czego chce matrix od pierwszej grupy w zamian za wygody i spokój, które oferuje?

Matrix chce, żebyś był zadłużony. Myśli człowieka zadłużonego nie wybiegają poza najbliższą ratę kredytu. Taki człowiek żyje w strachu. Nieustannie martwi się o przyszłość swoją i swojej rodziny. Jest uległy i gotowy na wiele poświęceń dla systemu. Nie ma czasu na myślenie, potrafi się cieszyć z małych rzeczy, a poza stabilnością finansową nie wymaga wiele więcej.

Matrix chce, żebyś nie mówił „dzień dobry” sąsiadom. Ludzie, którzy się znają i rozumieją oraz których łączy jakakolwiek, nawet sąsiedzka, więź, potrafią w obliczu zagrożenia się zjednoczyć i pomóc sobie nawzajem. Ludzie wyobcowani, zamknięci w swoich mieszkaniach, zaprzątnięci sprawami rodzinnymi i zawodowymi w trudnym momencie będą ciągnąć wózek każde w swoją stronę. Nie znam osobiście nikogo z mojej klatki w bloku na strzeżonym osiedlu, a trzem-czwartym nie mówię „dzień dobry”. A ty?

Matrix chce, żebyś był nieświadomym konsumentem. Syfiaste, często groźne dla zdrowia jedzenie. Brak świadomości tego, jakie dramaty dzieją się za metką z niską ceną. Produkcja nietrwałych, szybko psujących się rzeczy z wykorzystaniem nieodnawialnych zasobów naturalnych. Galeriane szczęścia. Bezsensowna konsumpcja. Kupowanie rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy. Nieświadomi konsumenci to dla matrixa idealni wychowankowie, bo są tylko tym, co jedzą i co noszą, a ich myśli nie wybiegają dalej niż czekanie do kolejnej wypłaty, żeby móc sobie kupić nowy model czegoś tam.

Matrix chce, żebyś nie znał się na ekonomii. Pieniądz to klucz do funkcjonowania matrixa, to jego główne narzędzie władzy nad tobą, dlatego zależy mu, żeby twoja wiedza o nim ograniczała się do tego, ile dostajesz pensji i co możesz sobie za nią kupić. Nie interesuj się tym, kto i jak go tworzy oraz jaki to ma wpływ na twoje życie, a będziesz mógł/mogła sobie spokojnie kupić kolejną parę spodni czy bluzeczkę. Żeby ci to ułatwić, matrix ubiera proste zagadnienia ekonomiczne w bardzo trudne, nic nie mówiące słowa. Jeśli nie wiesz, co to „bailout”, „luzowanie ilościowe”, „derywaty”, czy „LTRO”, to możesz spokojnie jechać do Galerii Mokotów i niczym się nie przejmować.

Matrix chce, żebyś się bawił. Kluby, imprezy, gry komputerowe, teledyski, śmieszne filmiki, kabarety, seriale, programy typu show, hollywoodzkie filmy. Jeśli te rzeczy wypełniają cały twój wolny czas i brakuje pośród nich chwili na odrobinę refleksji, to jesteś na najlepszej drodze, by pewnego dnia obudzić się w takim oto świecie:

Źródła zdjęć:
Jamie Zawinski [Attribution], via Wikimedia Commons

Polub bloga na Facebooku:
www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Ale poczekaj, to nie działa.