Gdybym dziś powiedział, że Unia Europejska jest w pewnym sensie organizacją faszystowską, najpewniej zasugerowano by mi, żebym zmniejszył dawkę przyjmowanego leku. Tymczasem już najprostsza definicja faszyzmu, czyli „wszystko w Państwie, nic poza Państwem, nic przeciwko Państwu”, pokazuje, że takie stwierdzenie wcale nie musi mijać się z prawdą. Przecież w obecnym kształcie Unia Europejska funkcjonuje na zasadzie „wszystko w Unii, nic poza Unią, nic przeciwko Unii”.

Ale zostawmy Unię i skupmy się na Polsce. Faszyzm jest jednym z najbardziej wypaczonych i nadużywanych terminów w debacie publicznej w naszym kraju. Szeroko pojęte środowiska lewicowe oraz media i prasa głównego nurtu żonglują nim, świadomie lub nie wprowadzając co mniej zorientowanych Polaków w błąd. Faszyzmem jest wszystko od marszów niepodległości przez palenie tęczy po zwykłą niechęć do odmiennych postaw społecznych. Takie prymitywne pranie mózgu mnie jednocześnie bawi i żenuje.

Zamieszanie wokół faszyzmu bierze się głównie z tego, że jest to określenie parasolowe, a sama ideologia faszystowska jest w dużej mierze „centryczna”. Innymi słowy nie idzie ani za daleko na lewo, ani na prawo. W dzisiejszych czasach faszyzm kojarzy się prawie wyłącznie ze skrajną prawicą, tymczasem wielu badaczy tej ideologii twierdzi, że nie mieści się ona w tradycyjnym podziale lewica-prawica. Ponadto doktryna faszystowska bywa niekiedy wewnętrznie sprzeczna. Z jednej strony faszyści miłują życie, energię i witalność, a z drugiej – gardzą pokojem. Jak pisze Benito Mussolini w swojej (a raczej jemu przypisywanej) „Doktrynie faszyzmu”:

„Tak faszysta afirmuje, kocha życie, nie zna samobójstwa i piętnuje w niem tchórzliwość, pojmuje swoje życie jako obowiązek, jako drogę wzwyż, jako zdobywanie, życie, które powinno być wzniosłe i pełne”.

„[…] faszyzm nie wierzy w możliwość ani też użyteczność wieczystego pokoju. Odrzuca więc pacyfizm, który ukrywa zrzeczenie się walki i upodlenie – w obliczu ofiary. Jedynie wojna wznosi do maksimum napięcia wszystkie siły ludzkie i znaczy znamieniem szlachectwa narody, które mają odwagę stawić jej czoło”.

W tym konkretnym aspekcie faszyzm jest podobny do marksizmu, który głosi, że historia człowieka to nieustanne pasmo konfliktów, z tą różnicą, że dla Marksa konflikty te wybuchają pomiędzy klasami, a według faszystów – pomiędzy państwami. Dla Mussoliniego naród jest bowiem jedynie pokłosiem państwa i jako tako bez państwa nie istnieje. Państwo daje wolę narodowi do samostanowienia, a więc faktyczne istnienie (przykład niegdyś Żydów, a dziś Romów, pokazuje, że jest to poniekąd prawda). Spośród szeregu innych różnić pomiędzy faszyzmem a marksizmem warto wspomnieć o podejściu do religii. O ile komuniści ją zwalczali, stosunek faszystów do niej jest bardzo pozytywny. Mussolini pisze:

„W państwie faszystowskim religia jest uważana jako jeden z najgłębszych objawów ducha; jest więc nie tylko szanowana, ale broniona i popierana”.

Faszyzm powstał w całkowitej opozycji do wszystkich ówcześnie znanych ideologii: liberalizmu, kapitalizmu, socjaldemokracji, socjalizmu czy komunizmu. Gdy zapowiadany przez Marksa upadek kapitalizmu nie nadchodził, faszyści utrzymywali, że ani marksizm, ani liberalizm nie mogą „zainicjować zmiany”, gdyż ideologie te postulują walkę klas. Faszyzm wprost przeciwnie – jednoczy naród w ramach państwa:

„Człowiek faszyzmu jest jednostką, która jest narodem i ojczyzną, prawem moralnym, które skupia jednostki i pokolenia więzią tradycji i misji”.

Ale żeby jeszcze lepiej zrozumieć, czym jest faszyzm, musimy przyjrzeć się jego elementom składowym. Dziś faszyzm jest utożsamiany głównie z nacjonalizmem, który to jest tylko jednym z tych elementów. Od siebie dodam, że stawianie znaku równości pomiędzy faszystowskim nacjonalizmem a polskim patriotyzmem, choćby nawet gorliwym, jest czystą demagogią. No dobrze, zatem wspomniane elementy to (kolejność przypadkowa):

  • etatyzm
  • nacjonalizm
  • antykapitalizm, antykomunizm, antyliberalizm
  • korporacjonizm
  • kult państwa

Omówmy pokrótce te elementy. Etatyzm to rodzaj gospodarki mieszanej (państwowo-prywatnej), nacechowanej silnym interwencjonizmem państwowym. W takiej gospodarce obywatele mają względną wolność prowadzenia działalności gospodarczej, ale nie w strategicznych sektorach i nigdy z pogwałceniem zasady „wszystko w Państwie, nic poza Państwem, nic przeciwko Państwu”.

Korporacjonizm to ścisła współpraca państwa z wielkim biznesem, tworząca sieć powiązań polityczno-gospodarczych, którą śmiało można nazwać sitwą. Korporacjonizm to zaprzeczenie pluralizmu; to monopole wielkich firm w danej dziedzinie, za przyzwoleniem, a często pod auspicjami, państwa. Państwo oparte na modelu faszystowskim może zawsze liczyć na poparcie przemysłowców, którzy dostają zwolnienia i ulgi podatkowe. Cała reszta (głównie MŚP) funkcjonuje po drugiej stronie podatkowego i finansowego apartheidu. Z korporacjonizmu już bardzo blisko do plutokracji (rządy bogatych).

Nacjonalizm w wydaniu faszystowskim to militaryzm i całkowite podporządkowanie jednostki państwu. Jest on jedynie pokłosiem kultu państwa. Kult państwa to silne przywództwo i solidaryzm społeczny. Faszyzm postuluje rządy małej liczby osób, czego wynikiem jest monopartyjny system parlamentarny. Istotą faszyzmu jest zapewnienie ludziom możliwości wyboru, ale w nic nieznaczących kwestiach. Jest to oczywiste ograniczenie wolności. Mussolini ujmuje to tak:

„Państwo faszystowskie organizuje naród, lecz zostawia następnie jednostkom wystarczające pole ruchów; ograniczyło wolności nieużyteczne lub szkodliwe, a zachowało te, które są istotne. Rozstrzygać w tej dziedzinie nie może jednostka, lecz państwo […]. Jedyna wolność, którą można brać poważnie, to wolność państwa i jednostki w państwie”.

Odnosząc to do polskich i europejskich realiów, nie jest przesadą powiedzieć, że z faszyzmem więcej wspólnego mają ci, którzy nazywają faszystami różne grupy społeczne, niż ci, którzy są w ten sposób nazywani. Politycy i niektóre media, którzy z taką lekkością szafują określeniem „faszystowski”, w rzeczywistości sami są częścią systemu, który bardzo mocno przypomina model opisywany przez Mussoliniego. W dzisiejszej Polsce – a szerzej w Europie – mamy przecież na co dzień do czynienia z wyborami w nic nieznaczących kwestiach, rządami małej grupy tych samych ludzi, ograniczaniem wolności, korporacjonizmem, etatyzmem i wszędobylskim państwem z całym jego przerośniętym aparatem i biurokracją.

Źródła zdjęć:
1. Mussolini na wiecu: www.nacjonalista.pl.
2. Mussolini maszeruje: www.archiwum.wiz.pl.

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Syndrom gotującej się żaby.