W pierwszej części niniejszego wpisu przyjęliśmy, nieco asekuracyjnie, że tzw. Nowy Porządek Świata (ang. New World Order) to stosunkowo nowa nazwa idei, która od dawien dawna przyświecała wielu wybitnym jednostkom i reprezentowanym przez nie mocarstwom. Tą ideą jest panowanie nad światem. Pierwszą część niniejszego wpisu możesz przeczytać tutaj.

Eurazja – wielka geopolityczna szachownica

Halford John Mackinder, jeden z najwybitniejszych brytyjskich geografów, współtwórca pojęcia geopolityka, w swoim dziele pt. „Democratic Ideals and Society”, napisał słynne słowa:

„Kto rządzi Europą Wschodnią, panuje nad sercem kontynentu. Kto rządzi sercem kontynentu, panuje nad największą wyspą świata. Kto rządzi największą wyspą świata, panuje nad światem.”

Jak nietrudno się domyśleć, tą „największą wyspą świata” jest Eurazja. Eurazja to największy kontynent na Ziemi. Zajmuje powierzchnię 54,9 mln km2 i jest zamieszkany przez 4,918 mld ludzi, co stanowi 70,65% ludności świata. Na kontynencie znajduje się większość zasobów naturalnych planety oraz 65% znanych surowców energetycznych. Eurazja wytwarza również około 60% światowego PKB. W dużym uproszczeniu Eurazja to ogromny masyw lądowy od Atlantyku po Ocean Spokojny, od Lizbony do Władywostoku.

Eurazja jest jednocześnie tą „wielką szachownicą” z tytułu książki Brzezińskiego, na której toczy się gra o światową hegemonię. Wiele mocarstw próbowało ją podbić, niektórym się prawie udało. Gdyby atak Hitlera na ZSRR w 1941 r. zakończył się powodzeniem, trudno przewidzieć, gdzie przebiegałyby wtedy granice „przestrzeni życiowej” narodu niemieckiego. To samo z Napoleonem, który w czerwcu 1812 r. zagrał va banque i poprowadził na Rosję armię liczącą około 600 tys. żołnierzy. Z nieudanej kampanii wróciło 10%, reszta poległa bądź dostała się do niewoli. Można zatem śmiało założyć, że dowolnemu mocarstwu aspirującemu do roli światowego hegemona trudno będzie powtórzyć wyczyn Mongołów. W 1279 r., u szczytu potęgi, ich państwo rozciągało się na powierzchni 33 mln km2.

Warto dodać, że każde dotychczasowe supermocarstwo oprócz Stanów Zjednoczonych wywodziło się z Eurazji. To właśnie dominacja nad Eurazją jest najważniejszą stawką w geopolitycznej grze, bo otwiera ona drogę do panowania nad światem.

Czasy współczesne

Broń jądrowa, rosnąca współzależność gospodarcza państw oraz rozwój społeczeństw demokratycznych sprawiły, że użycie siły jest coraz trudniejsze. Dlatego to, co Napoleonowi i Hitlerowi nie udało się osiągnąć siłą, jedyne współczesne supermocarstwo, czyli Stany Zjednoczone, próbuje osiągnąć innymi metodami. Amerykańska dominacja ma dziś odmienny charakter od dominacji, jaką próbowały narzucić światu niegdysiejsze potęgi. Jest ona bardziej „miękka” i pośrednia, stąd zdecydowanie mniej zauważalna. Jak pisze Brzeziński:

„Świat coraz chętniej naśladuje wzorce pochodzące z Ameryki, co tworzy sprzyjające warunki dla amerykańskiej hegemonii, sprawowanej pośrednio i opartej pozornie na demokracji i konsensusie. I podobnie jak w przypadku amerykańskiego życia politycznego, supremacja ta istnieje dzięki skomplikowanej strukturze wzajemnie powiązanych instytucji i procedur, stworzonych po to, aby zacierać różnice zdań i maskować asymetrię we władzy i wpływach. Amerykańska supremacja opiera się na skomplikowanym układzie sojuszy i koalicji, które w dosłownym tego słowa znaczeniu pokrywają cały świat.”

Niebagatelną role odgrywają też zdominowane przez Amerykanów instytucje finansowe:

„Ponadto częścią amerykańskiego systemu światowego jest także sieć wyspecjalizowanych organizacji o ogólnoświatowym zasięgu, zwłaszcza „międzynarodowych” instytucji finansowych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy reprezentują jakoby interesy ogólnoświatowe, zrzeszając wiele państw świata, w rzeczywistości jednak są zdominowane przez Amerykę i powstały dzięki inicjatywom amerykańskim, zwłaszcza wysuniętym podczas konferencji w Bretton Woods w 1944 r.”

Ameryka pełni w Eurazji rolę arbitra. Żadna ważniejsza kwestia euroazjatycka nie może być rozstrzygnięta bez USA lub wbrew jej interesom. Dlatego obserwując i komentując bieżące sprawy społeczne, polityczne i ekonomiczne w różnych krajach, należy cały czas pamiętać, że praktycznie nic, co dzieje się na świecie, nie jest odosobnionym wydarzeniem. Ktoś powiedział kiedyś, że w lesie nie widać lasu, bo go zasłaniają drzewa. W wymiarze geopolitycznym takimi drzewami są pojedyncze, pozornie niezwiązane ze sobą zdarzenia, które w rzeczywistości są elementem większej całości. Jeśli spojrzeć na sprawy odpowiednio szeroko, wszystko jest czyimś interesem geopolitycznym. I tu dochodzimy do Ukrainy, która jest po prostu kolejnym epizodem gry na wielkiej euroazjatyckiej szachownicy.

W swojej książce Brzeziński wielokrotnie podkreśla, że dla USA kluczowe jest poszerzenie NATO i Unii Europejskiej. Książka została napisana jeszcze przed przystąpieniem Polski do tych organizacji, ale Brzeziński już wtedy przewidywał, że „około 2010 r. może się ukształtować francusko-niemiecko-polsko-ukraińskie partnerstwo polityczne”, a pomóc ma w tym „wolnorynkowa demokracja telewizyjna”, jak nazywa on współczesne ustroje państw europejskich. Pomylił się raptem o kilka lat…

Ale Ukraina jest czymś więcej niż tylko elementem sojuszu politycznego silniejszych od niej państw europejskich. Ukraina jest tzw. sworzniem geopolitycznym. Tak o jej kluczowym położeniu i znaczeniu na euroazjatyckiej szachownicy pisze Brzeziński:

„Ukraina, nowe, ważne pole na szachownicy euroazjatyckiej, jest sworzniem geopolitycznym, ponieważ samo istnienie niepodległego państwa ukraińskiego pomaga przekształcać Rosję. Bez Ukrainy Rosja przestaje być imperium euroazjatyckim […]. Jeżeli jednak Moskwa ponownie zdobędzie władzę nad Ukrainą, wraz z pięćdziesięcioma dwoma milionami jej obywateli, ogromnymi bogactwami naturalnymi oraz dostępem do Morza Czarnego, automatycznie odzyska możliwość stania się potężnym imperium spinającym Europę i Azję. Utrata niepodległości przez Ukrainę miałaby natychmiastowe konsekwencje dla Europy Środkowej, przekształcając Polskę w sworzeń geopolityczny na wschodniej granicy zjednoczonej Europy.”

Co do jednego Brzeziński się pomylił, a mianowicie małego prawdopodobieństwa powstania koalicji Chiny-Rosja-Iran:

„Potencjalnie najbardziej niebezpiecznym scenariuszem byłoby powstanie wielkiej koalicji Chin, Rosji i być może Iranu […]. Przypominałaby ona swoją skalą i zasięgiem dawny blok sowiecko-chiński, choć tym razem przywódcą nie byłaby zapewne Rosja, tylko Chiny. Neutralizacja tego niebezpieczeństwa, jakkolwiek mało prawdopodobne może się ono wydawać, będzie wymagać od Stanów Zjednoczonych zręcznej gry geostrategicznej na zachodnim, wschodnim i południowym krańcu Eurazji jednocześnie.”

Podsumowanie

Co by nie powiedzieć o Nowym Porządku Świata, coś takiego faktycznie istnieje. Jest to idea, która na przestrzeni wieków przybierała różne nazwy i przyświecała elitom finansowym, przemysłowym i politycznym mocarstw mających hegemonistyczne zapędy. Takie zapędy mają również Stany Zjednoczone, które według kryteriów przedstawionych w pierwszej części niniejszego wpisu są obecnie jedynym mocarstwem o zasięgu naprawdę ogólnoświatowym. Będąc takim mocarstwem, Amerykanie prowadzą z innymi państwami geopolityczną grę, której zarówno miejscem, jak i stawką, jest Eurazja. Wróżeniem z fusów można natomiast nazwać to, co będzie, gdy USA (lub inny gracz z szachownicy) wygrają tę grę. Czy ten ktoś byłby „łaskawym panem”? A może ludzkość niechybnie czekałoby zniewolenie?

Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że władza deprawuje. Im ona większa, tym bezczelniejsza się staje. Dlatego wszelkiego rodzaju hegemonii i monopolów należy obawiać się zawsze i nigdy nie wolno tracić czujności. Historia pokazuje, że najwięksi despoci potrafili iść po władzę z pięknymi, wzniosłymi hasłami. Dotyczy to w równym stopniu hitlerowskiego faszyzmu (patrz program gospodarczy NSDAP), co demokracji i pluralizmu w wydaniu amerykańskim. Sam Marks mówił przecież, że „na to, by w danym kraju zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić w nim demokrację”.

Źródła zdjęć:
1. New World Order: www.prorok.be.
2. Illuminati: www.info-horyzont.pl.

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Zobacz też: Nowy porządek świata – teoria spiskowa, idea czy plan (1).